|
Blog > Komentarze do wpisu
The National - "High Violet" (2010)![]() 1.Terrible Love 2.Sorrow 3.Anyone's Ghost 4.Little Faith 5.Afraid Of Everyone 6.Bloodhuzz Ohio 7.Lemonworld 8.Runaway 9.Conversation 16 10.England 11.Vanderlyle Crybaby Geeks 10 maja ukazuje się nowy album The National.Po raz piąty będa chcieli udowodnić,że warto ustawiać ich płyty obok Joy Division czy Interpol.Po raz piąty będą chcieli udowodnić,że są zespołem wartym tego by stać się czymś więcej w waszym życiu niż tylko muzyką!Jestem przekonany,że sprawdzi się moje nowe powiedzenie:"do pięciu razy sztuka"... Nie wiem czy to idealna płyta na wiosenne aury budzącego się do życia świata,ale kiedy porwałem ów muzykę na telefon i słuchałem w plenerze byłem wielce poruszony!Stonowane kompozycje,melodie wbijające nóż w serce i poważne tematy,które dotyczą każdego z nas.To podstawowe elementy do tego by ta płyta stała się dla nas czymś więcej niż tylko pustymi nutami.The National chyba nigdy nie wdarł sie do tej pierwszej ligi rockowego bajzlu,ale obecność w ostatnich latach na ważnych festiwalach otworzyła im wiele drzwi.Koncerty z R.E.M. również nie przeszły bez echa.Sa na dobrej drodze by zepchnąć taki Interpol.Wróćmy do "High Violet".Czystla liryka z pięknymi,nieoczywstymi melodiami,kóre wiercą gdzieś głęboko i nie dają spokoju.Nie dość,że w całości to wszystko fantastycznie buduje klimat,to jeszcze każdy z osobna utwór ma w sobie to "coś"."Terrible Love" spokojnie i hipnotycznie wwierca się.To przez tą gitarę i "plumkający" klawisz:)."Sorrow" przecudowne.Matt swoim niskim głosem świetnie tworzy nastrój.Może nie jest to mój ulubiony rejestr,ale nie czepiam się!"Little Faith" z pewnością zasługuje na miano jednej z najbardziej satysfakcjonujących pieśni tego roku!Perła płyty zdecydowanie!"Afraid Of Everyone" niczym nie ustępuje poprzednikowi.To poruszająca i smutna kompozycja.Takie przecież uwielbiamy!"Bloodbuzz Ohio" trochę szybsze,ale nasycone również tą samą zadumą."Lemonworld" przestrzenne i takie nawet wiosenne.Nie ma tu słabej piosenki!"Conversation 16" w dodatku,to najlepsza w całym zestawie.Może najbardziej przebojowa?Ale co dziś jest przebojem?Oni przecież nie polują na przeboje:).Kiedy śpiewa się "...cause I am evil",to to już z zasady nie może być hitem...hehe...Ale "England" z pewnością może! Wystarczy tych zachwytów.Album roku póki co!!!Warto założyć słuchawki ,zamknąć oczy i tak sprawdzić tą muzykę!!!
środa, 28 kwietnia 2010, danielkaszuba
Komentarze
magen_ka
2010/04/28 22:59:57
Kurczę, zachęcić to ty potrafisz! :))) Nie znam grupy, ale po takiej recenzji poszukam, choćby na tubie. Pozdrawiam!
Gość: Tex, host-89-230-70-227.rzeszow.mm.pl
2010/05/04 08:54:48
Spędziłam z "High violet" długi, majowy weekend i ciągle nie mam dosyć tej muzyki. Przepiękna płyta, której najlepiej się słucha w samotności z zamkniętymi oczami, żeby się nie rozpraszać i żeby jak najintensywniej poczuć niesamowitą magię tych hipnotyzujących melodii, fraz, przejść i cudownie się z nimi komponującego, nieprawdopodobnie działającego na zmysły głosu Matta. Dziękuję z całego mojego rozmarzonego serca, drogi Danku! Nasze muzyczne drogi ostatnio lekko się rozmijały, więc tym bardziej się cieszę, że nowy National zbliżył nas znowu emocjonalnie. :)
Z każdym kolejnym przesłuchaniem odkrywam w tym albumie nowe przestrzenie, odpływam tak daleko, że prawie aż do granic realnego świata. Na pewno znasz to uczucie, bo w końcu jesteś fanem R.E.M. ;) W trakcie mojej wczorajszej, nie pamiętam już której sesji z tym albumem wpadłam w takie nieopisane uniesienie, że łzy mi same leciały z oczu na samą myśl, że coś tak pięknego w ogóle może istnieć na świecie i że dane mi to było w sobie poczuć. Faktycznie nie ma na tej płycie ani jednej słabej czy nudnej piosenki, każda z nich to taka piękna, metafizyczna perełka emocjonalna do smakowania i przeżywania. A całość uwieńczona przepięknym, że aż ciarki przechodzą "Vanderlyle crybaby geeks"...Cudeńko! Album jest po prostu doskonały, moim zdaniem najlepszy w dotychczasowej karierze zespołu. Szczerze mówiąc nigdy bym się nie spodziewała, że aż tak bardzo na mnie podziała, bo do tej pory żadna ich poprzednia płyta nie składała mi się w jakąś spójną całość, chociaż w pewnym stanie ducha uwielbiałam wracać do mojej prywatnej składanki złożonej z najciekawszych utworów. W moim przypadku wszystko zaczęło się od piosenki "Slow show", która początkowo wydawała mi się trochę monotonna i bez wyrazu, ale która zaczęła za mną "chodzić" po paru kolejnych przesłuchaniach. Potem była niesamowita "Santa Clara" i parę innych piosenek, które też wymagały czasu, ale jak już weszły w krew to nie można się było od nich uwolnić. Bo National to zespół, który wymaga cierpliwości w odkrywaniu tego całego piękna i emocji, które ma do przekazania. Dlatego apeluję do słuchaczy, którzy dopiero będą się zagłębiać w te rejony muzyczne, żeby nie poprzestawali wyłącznie na jednym przesłuchaniu i nie zniechęcali się zaraz na początku, kiedy wszystkie piosenki na płycie będą im się wydawać bardzo do siebie podobne i mało zróżnicowane. Naprawdę warto poświęcić im więcej czasu i serca! Jeszcze raz wielkie dzięki, Danielku! :) 2010/05/04 10:05:52
Dziękuję Ci Beatko za ten przejmujący wpis:).Każde twoje słowo sprawiło mi mnóstwo radości.Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia:)
|
Ostatnie wpisy
|