Subiektywne Recenzje

środa, 16 maja 2012

 

 

1.Tired Of Sleeping

2.Men In War

3.Rusted Pipe

4.Book Of Dreams

5.Institution Green

6.Those Whole Girls (Run In Grace)

7.Room Off The Street

8.Big Space

9.Prediction

10.Fifty-Fifty Chance

11.Pilgrimage

 

Do płyt ulubionych artystów sięgam dość cyklicznie. Po muzykę Suzanne Vega nie sięgałem od 5 lat???  Jeśli  to prawda,  to w tej sprawie na dniach skontaktuję się ze swoim sumieniem. Z czasem jednak nie mam co polemizować, bo każdy z nim przegrywa. Faktem jest to, że jej ostatni świetny  krążek z premierowym materiałem - "Beaty And Crime" ukazał się  w 2007 roku, a wydaje się jakby było to wczoraj. Obecnie artystka sama penetruje swój własny dorobek wydając na świat serię płyt z cyklu "Close-Up". Czwarta odsłona tej serii ujrzy światło dzienne lada moment. Muszę jednak przyznać, że to nie był bodziec do tego by ustawić w końcu Jej dyskografię na półce, tudzież bodziec by pisać o samej artystce. To coś bardziej mistycznego, coś co czasem nawiedza moją muzyczną wrażliwość. A że od lat żyję w zgodzie z własnymi uczuciami, nie oparłem się tej pokusie posiadania wszystkich płyt Suzanne Vega. Do tego dochodzi odrobina szczęścia, bo na ten luksus wydałem ledwo 100 zł.

Przy okazji tej notki mogłem wspomnieć o tych sławniejszych wydawnictwach. Dla mnie jednak czarnym koniem Jej twórczości jest trzeci album "Days Of Open Hand". Jest w nim coś niezwykle spójnego, a każdy kolejny wybrzmiewający utwór jest w miejscu gdzie powinien być. "Tired Of Sleeping" w moim odczuciu posiada tę jedną magiczną nutę, która czyni z piosenki wspomnienie czegoś czego się nie doświadczyło! "Institution Green" to perła i jeśli czuć w nim po tych 20 latach jakiś archaizm, to jest to przyjemny wehikuł czasu. "Room Off The Street" brzmi tak łagodnie jak nasza kraina łagodności . "Big Space" ma kosmiczny wydźwięk za sprawą niesamowitych klawiszy! Wspaniały! Każdy utwór zbudowany na akustycznej gitarze jest świadectwem miejsca z którego Suzanne Vega czerpie jak najwięcej. "Fifty-Fifty Chance" jest porażający za sprawą tych niepokojących skrzypiec. "Pilgrimage" to finał godny tej zacnej pielgrzymki po nutach tego albumu. Możliwe, że to najlepsza kompozycja tego zestawu. Szkoda, że kolejne albumy nie przyniosły już tak rozbudowanych kompozycji,  które trwałyby te 5 minut!  Poniekąd dlatego "Days Of Open Hand" jest tak wyjątkowy. 

Tak właśnie mijają mi dni na tym mały krańcu tego landu...


poniedziałek, 14 maja 2012

 

Zasłuchuję się w nowych, oczekiwanych płytach. Dobra Sophie B. Hawkins, nieudany "Strangeland" grupy Keane. Lada moment nowy John Mayer i szczerze przyznam, że mam spore obawy co do tej płyty.

Zasłuchuję się ponownie w dyskografii Suzanne Vega. 100 zł za sześć pachnących nowością płyt? Grzech nie ustawić takich na półce. Oczarowany jestem piosenkami z "Days Of Open Hand" . Dawno niesłuchany "Beauty And Crime" uświadomił mi  jak czas szybko pędzi, a życie przelatuje przez palce. O Suzanne pewnie w następnym wpisie.

Zasłuchuję się w swoich ulubionych płytach 2012 roku. Tennis, Hospitality, Porcelain Raft, Boy, School Of Seven Bells, Dry the River...

Jutro spodziewam się spodziewanej niespodziewajki, więc tak się będę póki co zasłuchiwał. 

see you soon...

piątek, 11 maja 2012

 

 

1.Betchya Got A Cure For Me

2.Sinner Man

3.The Land, The Sea And The Sky

4.Georgia

5.Missing

6.Heart And Soul Of A Woman

7.Life Is A River

8.Miles Away

9.I Don't Need You

10.Gone Baby

11.A Child

12.Dream St. And Chance

13.Red Bird

14.Betchya Got A Cure For Me EQ 2

15.Damn, I Wish I Was Your Love (acoustic)

16.Missing (demo)

17.As I Lay Me Down (acoustic)

 

Słucham piątego albumu Sophie B. Hawkins bez większych emocji. Ostatni jej studyjny album premierę miał 8 lat temu i jak pamiętam również wtedy nie wywarł na mnie większego wrażenia. Tym razem pokuszę się o znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego? Zanim to jednak uczynię na moment zboczę z tematu, ale to już w osobnym akapicie...

Nie byłbym sobą gdybym nie pochwalił się konkursową zdobyczą zdobytą na łamach facebooka, a raczej profilu sklepu Takt 24. Jeszcze nie wiem jaka płyta do mnie dotrze, ale liczy się sztuka. Z pewnością nie omieszkam podzielić się tą wiadomością. Jakieś rok temu na profilu Empiku wygrałem 13 płyt  pewnego nieistniejącego zespołu. Wierzę w potęgę czasu. Za rok zagram w lotto...

Wracam do Sophie. Co tu dużo mówić, jej pierwsze dwa krążki to mój okres dojrzewania. Piękne lata 90-te z tą wspaniałą erą wideoklipów, które były niezwykle zmysłowe w Jej wykonaniu. Od tamtego czasu świat bardzo się zmienił. Myśmy się zmienili. Ja się zmieniłem. Natomiast  kiedy słucham "The Crossing" mam wrażenie, że Ona nic a nic muzycznie się nie zmieniła. Jednocześnie przyznam, że czuć w tych piosenkach doświadczoną kobietę z życiowym bagażem. Nawet jej głos wydaje się być odrobinę chrypliwy, ale to raczej zaleta. Otwierający kawałek jest dość zadziorny, ale na tyle oszczędny, że po jego wysłuchaniu nie potrafię go zanucić. Z drugiej strony z każdym kolejnym wysłuchaniem zdecydowanie zyskuje . Takie same mam odczucie kiedy słucham "Sinner Man". "The Land, The Sea And the Sky" jest bardzo ładny. Jak za dawnych czasów. Przyznam, że te większe włosy na rękach podnoszą się! Jest kilka momentów kiedy takie właśnie rzeczy dzieją się na moim ciele. Szczególnie podczas tych łagodniejszych fragmentów. "Georgia" to radosna nuta. Następne już takie nie są. "Missing" w tęsknym klimacie. Cudownie zaśpiewany i w dodatku w tle grają skrzypce oraz trąbka. Co ja tam pisałem w pierwszym akapicie? Nie wierzcie temu człowiekowi! "Life Is A River" również w melancholijnym tonie. "Miles Away" potnie każdego kto natrafi na ten utwór. Od kilku minut mamy mocno zadumany moment tej płyty. Lubię takie momenty i nie wstydzę się tego!  "A Child" i znowu piękna kołysanka. Wspaniale kołysze również w "Dream St. And Chance". Smooth-jazz! "Red Bird" - fortepian, skrzypce i ten niesamowity głos... Bonusy są niesamowite! Szczególnie akustyczna wersja jej największego przeboju!

Bardzo dobra płyta! Każde kolejne przesłuchanie utwierdza mnie w przekonaniu, że takie piosenki to w dzisiejszych czasach swego rodzaju skarby. Ale co tam, ja mam 32 lata i w swej subiektywności dziadzieję ;) Nawet nie potrafię być konsekwentny. Tutaj mogę ;)

Polecam!


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 100