Subiektywne Recenzje

  • piątek, 24 stycznia 2014
    • Hospitality - "Trouble" (2014)

       

       

      1.Nightingale

      2.Going Out

      3.I Miss Your Bones

      4.Inauguration

      5.Rockets And Jets

      6.Sullivan

      7.It's Not Serious

      8.Last Words

      9.Sunship

      10.Call Me After


      Nie byłbym sobą, gdybym nie pospieszył donieść o swoim zachwycie nad nowym albumem Hospitality. Nie byłbym sobą, gdybym na początku roku nie krzyknął, że mam już album roku. Nie byłbym sobą, gdybym nie podzielił się tym wszystkim na kilka dni przed oficjalną premierą. Taki stan rzeczy, to jednak już nie wyjątek, a raczej już norma.

      "Nightingale", "Going Out" i jestem na kolanach. Dynamika, niebanalna prostota, melodia, młodość, witalność i jakaś ukryta melancholia, którą lokalizuję z dreszczem na karku. "I Miss Your Bones" może pozbawiony ukrytej głębi, ale posiada wszystko o czym wspomniałem w poprzedniej myśli. "Rockets and Jets" wymalowany klawiszami brzmi wyśmienicie. Czuć w nim jakąś archaiczną nutę, ale to niewątpliwie wielka zaleta! Brzmi to wszystko jak collage rock wprost z lat 80-tych, gdzie reszta swiata jeszcze nie słyszała o R.E.M. Nie jest tajemnicą, że mam ogromną słabość do brunetek z gitarą. W dodatku kiedy słyszę coś takiego jak "Last Words", to ta spotęgowana słabość odziera ze mnie całą marną powłokę męskości. A przecież Amber Papini to zwykła, skromna dziewczyna o głosie nastolatki śpiewającej na jakiejś szkolnej imprezie, na którą nikt by nie zwrócił uwagi, gdyby nie trzymała w ręku gitary. "It's Not Serious" jest właśnie odrobinę o tym... "Sullivan" snuje się, sączy i urzeka. "Sunship" urzeka, wodzi za ucho, zaskakuje instrumentem dętym. Końcówka płyty w tonie gitary akustycznej, bez zbędnego rytmu i pulsu. "Call Me After" ...

      Dwa lata temu debiutancki album Hopsitality dość arogancko wdarł się do mojej czołówki ulubionych wydawnictw roku. W tym roku pewnie zrobią to samo, z tą różnicą, że obok siebie mają jeszcze niezwykle silne Warpaint. Jak już wcześniej wspominałem, w moim przypadku to może być rok kobiet! Nic to, zostawiam Was na dłuższą chwilę dla Warpaint i Hospitality! 

      Pomyślności.


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      piątek, 24 stycznia 2014 10:54
  • środa, 22 stycznia 2014
    • Camel - "The Single Factor" (1982)

       

       

      1.No Easy Answer

      2.You Are The One

      3.Heroes

      4.Selva

      5.Lullabye

      6.Sasquatch

      7.Manic

      8.Cameloque

      9.Today's Goodbye

      10.A Heart's Desire

      11.End Peace


      Nie znałem dziadków. Jeden zmarł mając 27 lat, a drugi 38. Trzeci dziadek dożył sędziwego wieku, dziadek mróz był za ostry, a dziadek do orzechów za twardy. Czasem zerkam w lustro i myślę, że z cynizmem mi do twarzy. 

       

      Sięgam dość cyklicznie po ten album, ale nigdy nie było okazji żeby stał się bohaterem wpisu. Może dlatego, że to niezbyt poważana pozycja w dyskografii Camel?  Sięgam po tą muzykę dość cyklicznie ze względu na pewną magiczną melodię wyssaną wraz z dłużących się, bezzsennych nocy spędzonych z radiem przy uchu. Może dlatego nocą są najjaśniejsze wspomnienia? "Heroes", "Sasquatch", "Selva", "A Heart's Desire", "End Peace"!!! Naprawdę lubię ten album.

       

      Nie znałem dziadków. Żeby tak tylko dożyć 40-stki. 

       

       


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      środa, 22 stycznia 2014 11:35
  • poniedziałek, 20 stycznia 2014
    • Warpaint - "Warpaint" (2014)

       

       

      1.Intro

      2.Keep It Healthy

      3.Love Is To Die

      4.Hi

      5.Biggy

      6.Tesse

      7.Disco//very

      8.Go In

      9.Feeling Alright

      10.CC

      11.Drive

      12.Son

       

      Nie macie pojęcia jak ja uwielbiam takie piękne, proste, instrumentalne drobazgi, które otwierają albumy. W tym przypadku owe "Intro" jest wprowadzeniem do wspaniałego "Keep It Healthy". Oto początek długo wyczekiwanego, nowego albumu Warpaint! 

      Piosenki kończą się na "Love Is To Die", więc żeby dotrzeć do sedna i dna należy odrzucić wszystko co otacza, osacza i przytłacza. Żeby świadomie uczestniczyć w łechtaniu puenty i jednocześnie nie kroczyć na piętach achillesowych należy wyzbyć się wszelakiego balastu, który odbiera zmysł odbierania ważnych drobiazgów. Uwierz, nie zmyjesz już plam klawiszy wybrzmiewających w "Go In"! Długo nie zmyjesz tego niedosytu, który krąży wokół "Son". Cokolwiek to znaczy. "Feeling Right", to Stella ze swoim sztandarowym rytmem. W moim odczuciu to obecnie najseksowniejsza i  najsympatyczniejsza kobieta za bębnami. Natomiast słowo "Drive" od kilku dni nabiera dla mnie nowego znaczenia ...

      Jakie mocne piętno odcisnął debiutancki "The Fool", że już na drugim albumie nie jesteś w stanie pomylić Warpaint z żadnym innym zespołem! Jednocześnie każdy kto pokusi się o sprawdzenie o czym mówię i zrobi to jedynie dwojgiem uszu na dwóch udach, to nawet nie poczuje, że posiada jakikolwiek układ odpornościowy. Nie poczuje krwi tętniącej w żyłach. Nie poczuje mgły szyby. Nie usłyszy lamentu w śpiewie uwięzionego Uguisu. 

      Tyle ode mnie. 

       


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 stycznia 2014 09:53

Autorzy

Kanał informacyjny