Subiektywne Recenzje

  • czwartek, 20 lutego 2014
    • Pat Metheny Unity Group - "Kin" (2014)

       

       

      1.On Day One

      2.Rise Up

      3.Adagia

      4.Sign Of The Season

      5.Kin (<-->)

      6.Born

      7.Genealogy

      8.We Go On

      9.Kqu

       

      Polska, południowy zachód. 20 luty, czwartek, rok 2014. Zima, 10 stopni C. Nie ma śniegu, jest przeziębienie. Oczy skierowane na Soczi. Niemoc na wysokości Kijowa. Tymczasem z ucha do serca przepływa muzyka z nowej płyty Pata - "Kin". 

      Pamiętacie okładkę pierwszego albumu Pata Metheny z Unity Group za którą dostał nagrodę Grammy? Jeśli tak, to spójrzcie teraz na szatę graficzną "Kin" i w zasadzie nic więcej nie muszę pisać. Muzyka, to paleta barw, odcieni, nastrojów, emocji. To dusza na ramieniu i serce na dłoni. To zamyślenie o istnieniu, grymas twarzy i zaciśnięte skronie. Tutaj jest wszystko. Niedościgniona i niepojęta wirtuozeria, ale również delikatność, melodyka, zaduma,  która po prostu wpływa do serca niczym spokojna rzeka do oceanu. W niektórych fragmentach słychać echa płyt Pata sprzed lat. Taki  "On Day One" kończy się jak "Minuano (Six Eight)" z albumu "Still Life (Talking)". Zresztą elmenty tego dzieła słyszę również w innych odsłonach "Kin". Może przez ten rytm grany na perkusji przez genialnego Antonio Sancheza? Może, bo przecież oczywistym jest fakt, że gitara Pata Metheny'ego rozpoznawalna jest już od pierwszych dźwięków. I ta myśl, co nie daje mi spokoju: Co trzeba mieć w głowie, żeby przez tyle lat tworzyć taką muzykę? Ktoś zapyta: Co trzeba mieć w głowie, żeby przez lata tego słuchać? Taka niewytłumaczalna symbioza przywiodła mnie właśnie tutaj i niech to będzie nieoczekiwana puenta.

       

      Za każdym razem kiedy sięgam po jakąkolwiek płytę Pata Metheny'ego wspominam pewnego leśniczego, który zaraził mnie muzyką tego nietuzinowego artysty. Dziś, kiedy winyle wracają do łask melomanów, nasze spotkanie mogłoby wyglądać bardzo interesująco (hahaha).

       

       


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 lutego 2014 10:22
  • wtorek, 11 lutego 2014
    • Suzanne Vega - "Tales From The Realm Of The Queen Of Pentacles" (2014)

       

       

      1.Crack In The Wall

      2.Fool's Complaint

      3.I Never Wear A White

      4.Portrait Of The Knight Of Wands

      5.Don't Uncork What You Can't Contain

      6.Jacob And The Angel

      7.Silver Bridge

      8.Song Of The Stoic

      9.Laying On Of Hands/Stoic 2

      10.Horizon (There Is A Road)

       

      Wiadomo, minęło siedem krótkich lat od ostatniego premierowego albumu "Beauty & Crime". W tym czasie Suzanne Vega wydała aż cztery albumy. Jakkolwiek to nie brzmi, upływ czasu coraz bardziej wydostaje mi się spod kontroli i nie odbywa się to nawet w kategorii życia, co przelatuje miedzy palcami.

      Przyznam, że w 2014 roku nie do końca interesuje mnie co konkretnego do powiedzenia ma Suzanne Vega. Słucham tych dziesięciu kompozycji i czuję się jakby czas stanął w miejscu. Właściwie nic więcej mi nie trzeba. Tak, właśnie zabrzmiał "Crack In The Wall". Czasem serce szybciej zabije przy "Portrait Of The Knight Of Wands" i "Jacob And The Angel". Czasem zaintryguje kilka słów, jak chociażby w "I Never Wear A White". Czasem napadnie myśl, że pomimo przeciętnych kompozycji mamy do czynienia z sporą ilością naprawdę żyjących intrumentów. I gdyby nie ten nachalny szept, który szepcze do trzeciego ucha, że za siedem lat nie zanucę ani jednej piosenki z tego albumu ...

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 lutego 2014 10:37
  • wtorek, 04 lutego 2014
    • Randy Brecker plays Włodek's Pawlik's - "Night In Calisia" (2012)

       

       

      1.Night In Calisia

      2.Amber Road

      3.Orienthology

      4.Follow The Stars

      5.Quarrel Of The Roman Merchants

      6.Forgotten Song

       

      Tak! Zaliczam się do tej grupy ludzi, co usłyszeli o istnieniu tego albumu tuż po nominacji do nagród Grammy. Tak! Zaliczam się również do tej grupy osób, które dopiero teraz dowiedziało się o istnieniu Włodka Pawlika. Jednocześnie nie jestem tym zażenowany ani skrępowany, gdyż moim celem tutaj nigdy nie było udawanie kogoś kim nie byłem, nie jestem i nie będę. 

      "Przeżyjcie fascynującą noc w Kalisi, krainie, która na początku ubiegłego tysiąclecia leżała na terenie dzisiejszego Kalisza...". Kalisz podświadomie i emocjonalnie nigdy nie był mi obcym miejscem. Stamtąd wywodzi się Marek Sośnicki, który stworzył na początku lat 90-tych album "14th Century Soul", który po dziś dzień uwielbiam."You", "I'm Afride" czy "I'm A Liar" miały niemały wkład w zrodzeniu się we mnie pewnej wrażliwości w odbieraniu dzwięków z pogranicza jazzowej przestrzeni. 

      Obcuję od kilku dni z "Night In Calisia". Obcuję, odkrywam, drąże, przemierzam. Z potem na czole, z dreszczem na karku, z podwyższonym tętnem, z blaskiem słońca w kącie niepokoju, z nieśmiałym księżycem w kącie nieba. 

      Nocą: "Follow The Stars" !!!



      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 lutego 2014 11:31

Autorzy

Kanał informacyjny