Subiektywne Recenzje

  • czwartek, 20 listopada 2014
    • Damien Rice - "My Favourite Faded Fantasy" (2014)

       

       

      1.My Favourite Faded Fantasy

      2.It Takes A Lot To Know A Man

      3.The Greatest Bastard

      4.I Don't Want To Change You

      5.Colour Me In

      6.The Box

      7.Trusty And True

      8.Long Long Way

       

      Dwie lampki wina. Potem kolejne dwie. Dwa księżyce twarzy, lśniące blaskiem dwóch słońc drugiej. Niczym nieskażona orbita.

      Lampka wina. Potem druga. Całkowite zaćmienie. Nikim nieskażona przestrzeń.

      Chyba każdy z Was czekał na nowy album Damiena Rice'a, co? Chyba każdy z Nas czekał. Kiedy słucham tych pięknych, długich pieśni myślę sobie, że moją pasją w zasadzie nigdy nie była muzyka, a raczej życie z nią w tle. "My Favourite Faded Fantasy", "I Don't Want To Change You", "Long Long Way" na następne 8 krótkich lat. I tylko żeby jak najdłużej nosić w sobie tą iskrę w sercu.

      Jakoś tak patetycznie się zrobiło, więc odrobinę faktów z doniesień badań empirycznych. Posiadam śladowe skłonności do uzależnień. Uzależnienia godne ukłonu, a na wysokości brzucha jakby kości. Skłon w lewo, skłon w prawo. Jeśli w takim świecie jesteś ostrygą, to ja wolę być rozgwiazdą czerwoną.

      Nocą.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 listopada 2014 19:26
  • czwartek, 13 listopada 2014
    • Foo Fighters - "Sonic Highways" (2014)

       

       

      1.Something From Nothing

      2.The Feast And The Famine

      3.Congregation

      4.What Did I Do? / God As My Witness

      5.Outside

      6.In The Clear

      7.Subterranean

      8.I am a River

       

      Kiedy Dave Grohl powoływał do życia Foo Fighters byłem młodym organizmem, który nie uznawał w rock 'n' rollu puszczania oka, śmiania się w rękaw czy też głupkowatego poczucia humoru. Pewnie też dlatego przez długie lata nie sięgałem po ich albumy. Pewnie dlatego do dziś nie smakuje mi mentos (haha). Ostatni album "Wasting Lights" był dla mnie wyjątkowym zaskoczeniem, a najnowszy "Sonic Highways" jest już czystą przyjemnością.

      Nie mam pojęcia jak odbiorą ten album fani. Nie mam pojęcia jak odbiorą ten album sceptycy grania od lat tych samych akordów, riffów przyodzianych w oswojoną konstrukcję. Natomiast wiem na pewno to, że Foo Fighters w 2014 roku potrafią nagrać piosenki, które odrobinę uspakajają moje obawy na temat stanu rocka w którym liczy się coś więcej niż tylko bezcelowe napieprzanie w gitary! Do rzeczy jednak. "Something From Nothing" jest dla mnie czymś w rodzaju "Rope", choć zespół tym razem poszedł o krok dalej, tak by nie brzmiało satysfakcjonująco od pierwszego odsłuchu. Coś z niczego, a  tak wiele! "The Feast and The Famine" i ściany znowu się przesuwają. Wbrew pozorom cztery ściany tworzą spokój! "Congregation" niby niepozorny na początku, a tyle się w nim potem dzieje! "Outside", to najlepsza rzecz na płycie. Bass, gitara i potężny riff. Spokój, głos Dave'a i wwiercający się pewny niepokój, którego tak brakuje mi w obecnej twórczości młodych kapel. "Subterranean" i "I Am A River" brzmią odrobinę jak Radiohead sprzed lat. Jak R.E.M. sprzed lat. Jak Pearl Jam. Powaliły mnie na kolana ...

      Tyle ode mnie. 

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 listopada 2014 10:51
  • wtorek, 11 listopada 2014
    • Marek Niedźwiecki - "Muzyka Ciszy 2" (2014)

       

       

      CD 1

       

      1.Grandaddy - He's Simple, He's Dump, He's Pilot

      2.Bjork - AllIs Full Of Love

      3.Jeff Buckley - Lilac Wine

      4.Sinead O' Connor - You Made Me The Thief Of Your                                       Heart

      5.The Eric Gales Band - I Want You (She's So Heavy)

      6.The Moody Blues - Nights In White Satin

      7.Roger Hodgson - Lovers In The Wind

      8.Lhasa De Sela - Con Toda Palabra

      9.Phil Collins - We Fly So Close

      10.Marillion - Sympathy

      11.The Alan Parsons Project - La Sagrada Familia

      12.Live - Overcome

      13.Lisa Gerrard & Patrick Cassidy - Immortal Memory

       

      CD 2

       

      1.Lisa Gerrard, Zbigniew Preisner & Warsaw Philharmonic Chamber Orchestra - Lament

      2.Barry Manilow - Could It Be Magic

      3.Eric Carmen - All By Myself

      4.Lara Fabian - Adagio

      5.Budgie - Parents

      6.Mike & The Mechanic - The Living Years

      7.Supertramp - Don't Leave Me Now

      8.Commodores - Still

      9.Barry White -I Can't Believe You Love Me

      10.Journey - Who's Cryin'g Now

      11.Foreigner - Waiting For A Girl Like You

      12.Daryl Braithwaite - Let Me Be

       

       

      Krok do przodu, dwa do tyłu. Ołowiane sznurowadła. Efektowny heksagram. Nieefektowna wiara w cokolwiek innego. Nieefektywna niewiara. O kilka oddechów stąd może nie być nic. 


      Niemal każdego roku, jesienią rządzą wydawnictwa skompilowane przez Marka Niedźwieckiego. Tak jest i tym razem pomimo tego, że ja mam już swoją muzykę ciszy, mam już swoje smoothne jazzowe nuty. To już raczej nie jest oznaka dojrzałości, a raczej początek starzenia (haha). Nic to, przyzwyczajenie to druga ludzka natura, więc nie potrafię obejść się już bez tego corocznego rytuału. 

      Ubiegłoroczna kompilacja była mi bliższa, co nie znaczy, że nie zlokalizowałem tutaj utworów posiadających tej odrobiny wspaniałej mocy kierującej w stronę zgłębienia ciszy. Wręcz przeciwnie. Stare znajome, zaskoczenia, odkrycia, znużenia. O tych ostatnich z zasady nie piszę. O tych przedostatnich wstyd pisać. O tych drugich mógłbym zaskoczyć, a o pierwszych nie będę przynudzał. Zatem wszystko świetnie do siebie pasuje.

      Co tam jeszcze? Być jak Jean Reno... Znaczy już nie wiem czy porównanie do francuskiego aktora traktować jako komplement czy nie. Za granicą może się nie liczy? A może obcokrajowiec wie lepiej? Nic to, spoglądam w lustro i widzę co najwyżej Borysa Szyca (hah). 

      Ps: To jeden z tych wyjątkowych, subiektywnych momentów kiedy pisanie indeksów zabiera więcej czasu niż sam tekst. Dobrze, muszę jeszcze wspomnieć, że "Nights In White Satin" gra tutaj jak Bóg przykazał! Dodam, że dwie płyty tym razem łączy osoba Lisy Gerrard. Wspomnę jeszcze o znaczącej obecności Rogera Hodgsona oraz o tym, że Take That swego czasu zniszczył w mojej głowie "Could It Be Magic", a to taka ładna piosenka. I jeszcze powiem, że oglądałem ostatnio dokument o Journey ...

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 listopada 2014 10:39

Autorzy

Kanał informacyjny