Subiektywne Recenzje

  • wtorek, 23 grudnia 2014
    • Podsumowania uzdatniania 2014 cz.2

       

      Nie będzie nic z przesady jeśli powiem, że w tym roku żaden album nie wstrząsnął mną na tyle, by miano albumu roku było czymś, czym chciałbym z niecierpliwością się podzielić z kimkolwiek. Nie! Nie tym razem. Zresztą najlepsza płyta tego roku wdarła się w moją przestrzeń w momencie w którym nie miałem zbytniej ochoty uzdatniać myśli do użycia, więc nadal tkwię w przekonaniu, że przyszłość tego bloga rysuje się w barwach jego tła (haha).

       

      1. The War On Drugs - "Lost In The Dream" 

       


       

      Ani słowa, ani żadne nuty nie padły z mojej strony nigdzie. Ani tu, ani tam, ani nigdzie indziej. Nazbyt długie nagrania przyodziane w przyjazny nastrój swą przeciętnością potrafią wprowadzić w dziwny stan, który może jest jedynie wyobrażeniem utkanym z tęsknoty, a może czymś więcej? Ile zostanie z tych piosenek za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat? Niewiele, ale to najlepsza przeciętna płyta tego roku i pewnie kilka osób ją jeszcze pokocha.

       

      2. Hospitality - "Trouble"


       

      To mogłaby być wyśmienita płyta, gdyby nie jej nudne fragmenty między wyśmienitymi momentami takimi jak chociażby : "Nightingale", "Going Out" czy "Last Words". Szkoda. Przeciętność brunetek z gitarą nadal kręci mnie niebywale.

       

      3. Fear Of Men - "Loom"

       


       

      Debiut roku? Czemu nie. Gdyby takim albumem wrócili The Cranberries ...

       

      4. Tennis - "Ritual On Repeat"

       


       

      Mieli u mnie album roku w 2012. Tym razem wystarczyło jedynie na miejsce 4. Problemem albumów tego małżeństwa jest utrzymanie jednego poziomu przez całą płytę. W dodatku sknocili w studio "Needle And The Knife". Niemniej jednak nadal darzę ich niezwykle subiektywną sympatią.

       

      5. Jesse Marchant - "Jesse Marchant"

       


       

      "Tyyyy ! Kaszuba! A gdzie Damien Rice? " ? W tym samym czasie, kiedy powoli rozkładały się na twardym dysku pliki z najnowszym albumem Marchanta, oddawałem się nostalgii "My Favourite Faded Fantasy". Jakie pytanie zadane przez samego siebie, taka też odpowiedź. 

       

      Wesołych Świąt pełnych miłości i do zobaczenia gdziekolwiek :)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 grudnia 2014 15:21
  • sobota, 20 grudnia 2014
    • Podsumowania uzdatniania 2014 cz.1

       

      1. Robert Kasprzycki - "Cztery"

       

      Album roku? Pytanie retoryczne o wytartym i zbyt często używanym sloganie? Poniekąd tak i nie. Z sentymentu i tęsknoty, ale również za najbardziej wzruszającą piosenkę roku - "Trzymaj się wiatru kochana". Za dzień, chwilę, moment tego lata! Za arcydzieło "Martin Eden", które dla mnie jest czymś, czego oczekiwałem od wielu lat ... Za wszystko to, co obok i pomiędzy.

       

      2. Król - "Nielot"


       

      Album roku? ... "Szczenię", "Powoli" i już wiedziałem swoje od samego początku. Za metafory te najmocniejsze. Za poezję, która trafia w moją częstotliwość uzdatniania myśli ...

       

      3. Fismoll - "At Glade"


       

      Tak, wiem. Nie ten rok, ale dla mnie ten czas. Za najpiękniejszy album w ostatnich latach w Polsce. 

       

      4. Artur Rojek - "Składam się z ciągłych powtórzeń"


       

      Miał być moim bohaterem roku, a stał się bohaterem listy przebojów Trójki. Artur pokazał co sprawiło, że nie mógł dłużej być w Myslovitz. 

       

      5. Nocny Supersam - "Plac Zabaw"


       

      Mam sentyment do kilku fragmentów tego albumu. Nierzadko brzmią w zawężonym gronie, gdzie bliskość jest nieoceniona. 

       

      Ps: "Nie mam dla Ciebie miłości" - Skubasa, to jedna z najmocniejszych rzeczy w tym roku. Album cały czas zgłębiam ...

       

      Na facebooku jeszcze pogra aż do świąt, ale tutaj już chciałbym życzyć wszystkim tym, którzy przychodzą po słowo (czyli tym nielicznym) Świąt pełnych miłości !!!


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      sobota, 20 grudnia 2014 13:37
  • czwartek, 18 grudnia 2014
    • ze świata postrzegania świata

       

      Recenzenci pocą się nad swoimi podsumowaniami roku, a znawcy którym wydaje się więcej niż są, powoli zasiadają w loży szyderców owych zestawień. Hipsterka umieści w top 50 albumy, których na uszy nie słyszałem, a pozostali obsypią laurami Rojka. Cała maskarada jakby pomału się zaczyna (hehe). Jedni mają rację, inni starają się ją kreować. Tych pierwszych coraz mniej, a tych drugich unikam. Jak wystarczy zapału w przyszłym roku postaram się być tym drugim. Nie zapominając oczywiście o swych emocjach, którym ufam  bezgranicznie.

      Marillion - "Clutching At Straws" i Jethro Tull - "The Broasword And The Beast", to najczęściej słuchane przeze mnie płyty w ostatnim czasie. Niemal zawsze pod koniec roku słucham więcej klasyki. Trwa to aż do 2 stycznia. Do momentu kiedy skończy brzmieć nr 1 Trójkowego Topu Wszech-czasów. Muszę również wspomnieć o płycie "At Glade" - Fismolla, której słucham każdego, grudniowego wieczoru. Pominąłem ten album w podsumowaniu zeszłorocznym, a to przecież najpiękniejsza płyta ostatnich lat w tym kraju!

      Cieszę się na te święta.

      Pomyślności.

      Ps: Z życzeniami przybędę jeszcze wraz z podsumowaniem krajowym ;)


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 grudnia 2014 18:08

Autorzy

Kanał informacyjny