Subiektywne Recenzje

  • czwartek, 20 marca 2008
    • Iwasacubscout - "I Want You To Know That There Is Always Hope" (2008)




      1. Save Your Wishes
      2. Echoes
      3. Lucean
      4. Pink Squares
      5. Part 3
      6. We Were Made To Love
      7. Our Smallest Adventures
      8. Recommendations
      9. Hunter's Daughter
      10. P's And Q's
      11. Step Too Far Behind

      Kiedy myślę,że już nic nie jest w stanie mnie nowego zaciekawić w muzyce,trafia do mnie właśnie taka płyta jak ta.W dodatku płyta debiutantów,którzy glośno identyfikują się z nurtem emo,nie mając w zasadzie muzycznie nic wspólnego z ów niby-gatunkiem.Więc co by mogło mnie w nich zaciekawić?!... Melodyjność moi mili,melodyjność! Dawno nie słyszałem tak fajnie melodyjnej płyty.Tak fajnie przestrzennej i zarazem nieoczywistej.
      Duet Iwasacubscout pochodzi z Wysp.Tworzą go: wokalista i klawiszowiec w jednym,czyli Todd Marriott i perkusista William Bowerman.Połącznie indie-rocka z electropopem oraz elementami emo.Tak zwykło mawiać się o ich debiutanckim albumie.Ja wolę mówić o tej płycie,że jest młodzieńczo wrażliwa i naiwnie piękna.Klawisze budują niemal w każdym utworze zadumany klimat.W połaczeniu z ładnymi melodiami dają świetne rezultaty.Daleko nie trzeba szukać."Save Your Wishes" ma swoje tempo,elektroniczny smaczek i chwytliwy refren."Echoes" brzmi jakby był kontynuacją poprzedniej.A przy "Lucean" przypomniałem sobie o zadumanych Keane z debiutanckiej płyty."Pink Squares" nie bez powodu wybrano na singiel promujący płytę!Jakaś tajemnica w nim pobrzmiewa.Niesamowity!Piękny!Warty wyróznienia jest oczywiście "Our Smallest Adventures".Na dwa tempa,ale klimat pozostaje niezmienny!!!Super!
      Album fajnie zamyka "Step Too Far Behind",taka reminiscencja otwierającego nagrania.Ja przynajmniej takie odniosłem wrażenie.
      Warto tej płyty posłuchać.Warto,bo może zyskacie swoich idoli na całe życie? Może trochę pod koniec albumu czuć lekkie znurzenie i brzmieniową monotonosć,ale jak na debiutancki album nie ma się co czepiać.Napewno nie zapomnę o tym albumie w podsumowaniu 2008 roku.Może i nawet jakaś niespodziewajka się zdarzy...

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 marca 2008 16:17
  • wtorek, 18 marca 2008
    • Counting Crows - "Saturday Nights,Sunday Mornings" (2008)




      1.1492
      2.Hanging Tree
      3.Los Angels
      4.Sundays
      5.Insignificant
      6.Cowboys
      7.Washington Square
      8.On Almost Any Sunday Mornings
      9.When I Dream Of Michelangelo
      10.Anyone But You
      11.You Can't Count One Me
      12.Le Bellet Dor
      13.On A Tuesday In Amsterdam Long Ago
      14.Come Around

      W dobie internetu okradamy artystów...W dobie internetu okradamy nawet swoich ulubionych artystów.Poniekąd ja mam czyste sumienie,bo wiem,że kupię płytę chociaż swojego idola.Na dwa tygodnie przed premierą słuchamy nowego R.E.M...Nowy Counting Crows również już jest...
      Counting Crows słucham od samego początku.Od wyśmienitego debiutu...!Jak sie potem okazało albumy nagrywali rzadko,a ich grono fanów malało proporcjonalnie do częstotliwości wydawanych płyt.Również ich muzyka od lat pozostaje w tym samym punkcie.Są wierni swej folkrockowej tradycji mocno zakorzenionej w amerykańskiej ,muzycznej prerii....(..że się tak wyrażę).A kiedy czekam na ich album,to nie oczekuje wielkiej płyty,tylko momentów które wywołują dreszcze...Na nowy album studyjny czekaliśmy aż niecałe 6 lat!!!...I nic niepokojącego się nie zmieniło w ich muzyce.
      "Saturday Nights,Sunday Mornings" w założeniu podzielony jest na tą rockową część oraz tą spokojniejszą.Synonimami są tutaj sobotnia noc i niedzielny poranek.Czyli płyta na weekend!?..."1492" brawurowo otwiera płytę.Naprawdę fajna rockowa kompozycja.A potem porostu niestety nie dzieje sie nic,co by mnie poniosło,uniosło i cisnęło mnie w ziemię.Ale spokojnie czekam,bo wiem,że nadejdzie ta chwila z dreszczami.I nie zawiodłem się..."Cowboys",to pierwsza świetna,genialna piosenka.Dzieje się tam dużo,a i refren jest chwytliwy.A przy "Washington Square" odpłynąłem.Ballady zdarzają się im naprawdę cudne.Jak tu pięknie pogrywa fortepian i harmonijka!I od tej pory mamy spokoją część albumu.Gitary akustyczne,harmonijka 'ala country i fortepian."Anyone But You" ma interesujący refren,ale coś mu brakuje.Wogule coś brakuje tym kompozycjom.Jakiegoś dotyku geniuszu,które czułem na poprzednim albumie chociażby.Dużo wynagradza kompozycja nr 13.Adam Duritz sam na sam z fortepianem.Przepięknie się robi...poruszająco...
      Poprzedni album miał tyle pięknych momentów!.Ten niestety ma więcej takich dość przeciętnych.Ale i tak przytulę się do tej płyty.A jak w pewnym momencie spodoba mi się bardziej to dopiszę PS:).

      Ps:No i dopisuje ...Do ulubionych nagrań dopisuję "Hanging Tree" i "Sunday".I tak sobie myślę,żę podoba mi się ta płyta coraz bardziej:)

      Ps2:Po dwóch dniach słuchania tej płyty pragnę wyznac,żę znowu nastroiłem na Counting Crows,a "Saturday Nights,Sunday Mornings" podoba mi się bardzooo!

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 marca 2008 10:14
  • niedziela, 16 marca 2008
    • R.E.M.- "Accelerate" (2008)




      1.Living Well Is The Best Revenge
      2.Man Sized Wreath
      3.Supernatural Superserious
      4.Hollow Man
      5.Houston
      6.Accelerate
      7.Until The Day Is Done
      8.Mr.Richards
      9.Sing For The Submarine
      10.Horse To Water
      11.I'm Gonna Dj

      Moi bohaterowie nagrali nową płytę!Moi bohaterowie nagrali rockową płytę.Moi bohaterowie nagrali fenomenalną płytę!!!.Ale czy to kogoś jeszcze obchodzi?...

      Czy R.E.M. zostali zmuszeni do nagrania takiej właśnie płyty? Czy zostali zmuszeni to nagrania płyty rockowej,gitarowej,dynamicznej? I czy sami muzycy chcą znowu być najlepszą rockową grupą świata?Ja nie odpowiem na te pytania,bo mnie one poniekąd nie dotyczą.Dla mnie R.E.M.są muzycznym ideałem i drogowskazem życiowym.Piękno albumów "Up","Reveal" i "Around The Sun" jest nieodzowną częścią mego życia i uważam je za arcydzieła.Jasne,że obchodzi mnie ta cała atmosfera towarzysząca "Accelerate".Powrót do korzeni i wogule.Ale dla mnie jest to poprostu kolejna płyta moich ukochanych R.E.M.
      "Living Well Is The Best Revenge".-Absolutny killer płyty.Rzeczywiście powrót do rockowych korzeni ma miejsce.Otwarcie godne najlepszego,rockowego zespołu świata.A,żeby nas w tym upewnić jako drugi kawałek wybrzmiewa kolejne mięcho rockowe "Man Sized Wreath".Czuć powoli "sound" tej płyty."Supernatural Superserious" rzeczywiście najbardziej przebojowy i dlatego pierwszy singiel.Ale nic nie brakuje następnemu "Hollow Man".To będzie przebój!Fortepian,delikatny śpiew Michaela,a potem rozpędza się..."I dont want to be a hollow man...".W stylu dawnych nagrań z lat 80-tych.Ciary na plecach od 10 minut...Piosenki płyną szybko.To najszybsza i najkrótsza płyta w dorobku R.E.M.!"Houston" niepokojący i zaangażowany.Tutaj akustyczna gitara zachowuje się dość psychodelicznie.A jak Stipe zaczyna śpiewać "If the Storm Doesn't Kill Me,Goverment Will..." jest tak przekonywujący,że aż sie go przestraszyłem.A to ledwie 2 minuty utworu!Absolutnie genialne.Tytułowy "Accelerate" ma w sobie coś magicznego.Pobrzmiewa nieopisana mroczna atmosfera.A gdy nadchodzi "Sing For The Submarine" to uczucie powraca.To najlepsza rzecz na płycie.Tak nigdy nie grali wcześniej.Dlatego używam stwierdzenia nowy "sound".Ach jaka piękna gitara na otwarcie....!."Until The Day Is Done" natomiast jest klasycznym,poruszającym dziełem R.E.M...Na otwarcie słychać znowu Petera Bucka (one,two,three...).Tak samo jak w "Country Feedback"!To piękna,zaangażowana kompozycja.R.E.M. potrafią od lat śpiewac o rzeczach ważnych.I od lat są tak przekonywujący! Album zamykają dwie rockowe masakry."Horse To Water",który miażdzy i wgniata w fotel.Czekam aż usłyszę to na żywo.Pewnie wbije mnie w ziemię.No i znany juz wcześniej "I'm Gonna Dj".w wersji albumowej nabiera sensu i mocy! Oj dawno tak mocno nie kończyli albumu!
      34 minuty mocnego,wyrazistego albumu.Mającego swój klimat,swój charakter.Poprostu swój unikalny "sound".To nie jest płyta z przebojami napewno.To płyta dla zaangażowanych słuchaczy.W tak krótkiej płycie zawarli wszystko co chciałem usłyszeć.Na co czekałem te prawie 4 lata.Może to nowa historia dla R.E.M.?Może znowu ludzie masowo bedą chcieli słuchać R.E.M.?Nie przejmuję się tym zbytnio.Płyta ukaże się za 2 tygodnie.I napewno kupie jej wszystkie wydania.Jeśli tez tak postapicie,to pozwalam płytę już ściagać z netu:).No i do zobaczenia w trasie koncertowej R.E.M.!

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 marca 2008 13:57

Autorzy

Kanał informacyjny