Subiektywne Recenzje

  • czwartek, 28 marca 2013
    • The Boxer Rebellion - "Union" (2009)

       

       

      1.Flashing Red Light Means Go

      2.Move On

      3.Evacuate

      4.Soviets

      5.Spitting Fires

      6.Misplaced

      7.The Gospel Of Goro Adachi

      8.These Walls Are Thin

      9.Forces

      10.Semi Automatic

      11.Silent Movie

       

      W 2009 roku miałem inne ulubione płyty. Dziś natomiast, to właśnie "Union" definiuje mój gust muzyczny. Dziś, to własnie The Boxer Rebellion są moimi faworytami. Dziś, to właśnie w Nich odnajduję te wszystkie pokłady emocji, które tworzą ten mój mały, muzyczny świat. Nielicznych tu wpuszczam ...

      "Union" nasączony jest całą masą pięknych, zadumanych melodii. Nawet w tych mocniejszych nagraniach gdzie myślisz, że nic ciekawego się nie wydarzy. Taki właśnie jest otwierający "Flashing Red Light Means Go". Kiedy słyszę "Misplaced" tęsknie za Placebo z ich najlepszego okresu. The Boxer Rebellion wypełniają sporą lukę po Coldplay i Placebo w tym magicznym, niezlokalizowanym przez nikogo miejscu w którym bywam i uwielbiam przebywać. Nawet jeśli od trzech płyt grają to samo, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta muzyka wypływa prosto z serca członków The Boxer Rebellion.

      W maju premiera czwartej płyty "Promises". Niech gra tak samo jak poprzednie ...

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 marca 2013 13:30
  • poniedziałek, 25 marca 2013
    • Perfect - "UNU" (1982)

       

       

      1.Co Za Hałas - Co Za Szum

      2.Druga Czytanka Dla Janka

      3.Idź Precz

      4.Pocztówka Do Państwa Jareckich

      5.Autobiografia

      6.A Kysz - Biała Mysz

      7.Nie Bój Się Tego Wszystkiego

      8.Wyspa, Drzewo, Zamek

      9.Chce Mi Się Z Czegoś Śmiać

      10.Objazdowe Nieme Kino

       

      Nastroiłem się na znowu na Perfect. Ostatni raz miało to miejsce w 1997 roku. Dziś premiera reedycji  debiutanckiego krążka grupy po raz pierwszy na CD !!! W sobotę porwałem z półki drugi klasyk "Unu" za jedyne 14,99.

      Perfect wyssałem z mlekiem matki. Tak czuję. Ta muzyka grała wszędzie od kiedy pamiętam i mam takie wrażenie, że kiedy po raz pierwszy usłyszałem "Autobiografię" już znałem ją na pamięć. Dziwne uczucie, ale tak mam. Nie wiem na jakiej przestrzeni muzycznej bym teraz egzystował gdyby w domu nie grała radiowa "Trójka", a tato nie nagrywał na magnetofon szpulowy piosenek z audycji Kaczkowskiego i Niedźwieckiego. Perfect, to nie moje wspomnienia. Pamiętam lata 80-te na tyle na ile rodzice przyzwolili. Nie dali odczuć trudu tamtych czasów. Pamiętam jednak, że byli szczęśliwi. Takich zachowam Ich w pamięci. Oczy dziecka w swej wybiórczej pamięci są niezwykle spostrzegawcze i czułe na dobro i zło. 

      Mnóstwo fantastycznej gry Pana Hołdysa! Aż dziw bierze, że takiego geniuszu wystarczyło tylko na dwa albumy. Szkoda, wielka szkoda. "Wyspa, Drzewo, Zamek" do dziś najbardziej porusza mnie z tego zestawu. "Idź Precz" i do dziś drży podłoga, ściana i sufit. 

      Nie mogę się już doczekać kiedy odpalę tego debiutanckiego białego kruka od Perfectu! Nie omieszkam podzielić się wrażeniami z tego wydarzenia!

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 marca 2013 10:39
  • piątek, 22 marca 2013
    • Depeche Mode - "Delta Machine" (2013)

       

       

      1.Welcome To My World

      2.Angel

      3.Heaven

      4.Secret To The End

      5.My Little Universe

      6.Slow

      7.Broken

      8.The Child Inside

      9.Soft Touch/Raw Nerve

      10.Should Be Higher

      11.Alone

      12.Soothe My Soul

      13.Goodbye

       

      Bardzo dobry album, ale nie rozwieje wątpliwości tym, którzy je posiadają. Bardzo dobry album, ale największą słabością Depeche Mode są poniekąd Ci fani zespołu, którzy do końca nie mają świadomości jaki jest rok. "Delta Machine" w  2013 roku podoba mi się zdecydowanie bardziej niż "Sounds Of The Universe" w 2009 oraz "Playing The Angel" w 2005. To pierwsza myśl przy pierwszym przesłuchaniu trzynastego albumu Depeche Mode.

      Martin Gore wypowiadając słynne zdanie o "Delta Machine", że to kwintesencja "Violator" i "Songs of Faith And Devotion", odrobinę nabałaganił w głowie i to nie tylko mojej. Gwarantuję, "Delta Machine" nie ma z nimi nic wspólnego, a subiektywne odczucia artysty pewnie źle odczytaliśmy, bo to On jest artystą a nie My (haha). 

      Pogdybamy? No bo co by było, gdyby Martin Gore swego czasu nie odpuścił swojej dyktatury w zespole i nie dał więcej swobody Gahanowi? Co by było, gdyby Alan Wilder nie opuścił szeregów DM? Pewnie dziś Depeche Mode byłoby wspomnieniem, albo słuchalibyśmy rzeczywiście hybrydy dwóch wybitnych płyt zespołu z początku lat 90-tych. I tak źle i tak niedobrze.

       Racjonalne tu i teraz i nieprzesadzony sentymentalizm, to świat w którym obcuję z muzyką tego albumu. Nowe piosenki jednak nie mają tej unikalnej siły korespondowania z moją przeszłością. Piosenkowa forma Depeche Mode to przeszłość. Niejednokrotnie liczy się brzmienie, klimat, jakiś dźwiękowy smaczek gitary, tudzież jakieś mechaniczne dźiwadło. Kiedy jednak natrafimy na jakąś przeszywającą melodię, to nie trwa ona całą piosenkę. Wbija się, wwierca i pozostawia sporą dziurę. Lubię ten stan!

      Początek w postaci "Welcome To My World" niby delikatny, ale temperatura rośnie i wycieka z niego rtęć. Emocjonujący zaraz po wybrzmieniu pierwszej odsłony refrenu. Dave w fantastycznej wokalnie formie! "Angel" to diabeł w zwrotce, a anioł w refrenie. O "Heaven" powiedziano już wszystko i każdy ma w tej materii swoje zdanie. To po prostu ładna piosenka. "Secret To The End", to jeden z takich momentów na które czekam. W swej oczywistości jednak nie taki oczywisty. Cokolwiek to znaczy. "My Little Universe" nie powstydziłby się nawet Thom York na ostatnim albumie Radiohead. Intrygujący. "Slow", to niewyszukana zagrywka gitarowa w dość sennym rytmie. "Broken", to przebój. Aczkolwiek słychać w nim, że zespół kombinował żeby takowym przebojem nie był. Niemniej jednak pod względem melodii to wyróżniający się utwór. Martin tylko raz na wiodącym wokalu. "Child Inside" nie podoba mi się. "Soft Touch/Raw Nerve" i mam poczucie słabszego momentu "Delta Machine". Wszystko wynagradzają kolejne trzy piosenki. "Should Be Higher" z niesamowitym refrenem. Boże, ale Dave ma tam wspaniałe "góry"! "Alone" posiada coś magicznie nieokiełznanego. Natomiast "Soothe My Soul" to perła, ale do momentu kiedy wybrzmiewa refren. Cóż, nie można mieć wszystkiego. "Goodbye" to nie zwiastun końca Depeche Mode. Nowy album za kilka lat o ile będzie im się jeszcze chciało...

      Dodatkowe cztery nagrania z wersji deluxe z pewnością rozpętają burzę w sferze konwersacji: "co by było gdyby" !

      Cieszmy się tą muzyką, dzielmy opiniami i spostrzeżeniami w ramach nie tylko spokojnego sumienia, ale i szacunku do siebie. Ogromnie cieszę się, że są! 

      I jeszcze z ostatniej chwili. Depeche Mode ogłosili, że powrócą do Polski z jeszcze jednym koncertem w ramach trasy "Delta Machine". 24 luty 2014, Atlas Arena, Łódź :)


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      piątek, 22 marca 2013 09:32

Autorzy

Kanał informacyjny