Subiektywne Recenzje

  • środa, 28 kwietnia 2010
    • The National - "High Violet" (2010)




      1.Terrible Love
      2.Sorrow
      3.Anyone's Ghost
      4.Little Faith
      5.Afraid Of Everyone
      6.Bloodhuzz Ohio
      7.Lemonworld
      8.Runaway
      9.Conversation 16
      10.England
      11.Vanderlyle Crybaby Geeks

      10 maja ukazuje się nowy album The National.Po raz piąty będa chcieli udowodnić,że warto ustawiać ich płyty obok Joy Division czy Interpol.Po raz piąty będą chcieli udowodnić,że są zespołem wartym tego by stać się czymś więcej w waszym życiu niż tylko muzyką!Jestem przekonany,że sprawdzi się  moje nowe powiedzenie:"do pięciu razy sztuka"...
      Nie wiem czy to idealna płyta na wiosenne aury budzącego się do życia świata,ale kiedy porwałem ów muzykę na telefon i słuchałem w plenerze byłem wielce poruszony!Stonowane kompozycje,melodie wbijające nóż w serce i poważne tematy,które dotyczą każdego z nas.To podstawowe elementy do tego by ta płyta stała się dla nas czymś więcej niż tylko pustymi nutami.The National chyba nigdy nie wdarł sie do tej pierwszej ligi rockowego bajzlu,ale obecność w ostatnich latach na ważnych festiwalach otworzyła im wiele drzwi.Koncerty z R.E.M. również nie przeszły bez echa.Sa na dobrej drodze by zepchnąć taki Interpol.Wróćmy do "High Violet".Czystla liryka z pięknymi,nieoczywstymi melodiami,kóre wiercą gdzieś głęboko i nie dają spokoju.Nie dość,że w całości to wszystko fantastycznie buduje klimat,to jeszcze każdy z osobna utwór ma w sobie to "coś"."Terrible Love" spokojnie i hipnotycznie wwierca się.To przez tą gitarę i "plumkający" klawisz:)."Sorrow" przecudowne.Matt swoim niskim głosem świetnie tworzy nastrój.Może nie jest to mój ulubiony rejestr,ale nie czepiam się!"Little Faith" z pewnością zasługuje na miano jednej z najbardziej satysfakcjonujących pieśni tego roku!Perła płyty zdecydowanie!"Afraid Of Everyone" niczym nie ustępuje poprzednikowi.To poruszająca i smutna kompozycja.Takie przecież uwielbiamy!"Bloodbuzz Ohio" trochę szybsze,ale nasycone również tą samą zadumą."Lemonworld" przestrzenne i takie nawet wiosenne.Nie ma tu słabej piosenki!"Conversation 16" w dodatku,to najlepsza w całym zestawie.Może najbardziej przebojowa?Ale co dziś jest przebojem?Oni przecież nie polują na przeboje:).Kiedy śpiewa się "...cause I am evil",to to już z zasady nie może być hitem...hehe...Ale "England" z pewnością może!
      Wystarczy tych zachwytów.Album roku  póki co!!!Warto założyć słuchawki ,zamknąć oczy i tak sprawdzić tą muzykę!!!

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      środa, 28 kwietnia 2010 08:37
  • wtorek, 27 kwietnia 2010
    • The Streets - "Original Pirate Material" (2002)




      1.Turn The Page
      2.Has It Come To This
      3.Let's Push This Things Forward
      4.Sharp Darts
      5.Same Old Thing
      6.Geezers Need Excitement
      7.It's Too Late
      8.Too Much Brandy
      9.Don't Mug Yourself
      10.Who Got The Funk?
      11.The Irony Of It All
      12.Weak Become Heroes
      13.Who Dares Wins
      14.Stay Positive

      Z cyklu "każdy ma swojego Eminema",kilka słów o Mike'u Skinnerze i jego debiutanckiej płycie.Każdy kto choć trochę mnie zna wie,że to nie moja estetyka.Nigdy nie zajmował mnie hip hop i jego pochodne nurty.Ok,jak miałem kilkanaście lat,to klnąłem z Liroyem w "Scyzoryku (hehe).Tak czy inaczej na The Streets trafiłem jak wielu dzięki Pawłowi Kostrzewie i sztandarowej kompozycji jego audycji -"It's Too Late".Od kilku lat ta niesamowita piosenka gra mi w głowie w okresie wiosenno-letnim.Szczególnie fantastycznie sprawdza się w aucie kiedy zmierza się na przykład nad morze.Oj wybiegłem trochę marzeniami.Mike Skinner chyba ze względu na swój specyficzny akcent ma ten swój niesamowity urok.Zresztą uwielbiam historie które opowiada i jak słychać robi to niezwykle sprawnie.Oprawa muzyczna ze względu na obecność żywych instrumentów jest bardzo bogata i pewnie dlatego ta muzyka do mnie trafia."Has It Come To This" to kolejny fragment,który świetnie sprawdza się w pędzącym aucie.Nie jestem jakimś absolutnym wyznawcą jego twórczośći,ale wracam często do fragmentów tej płyty.Chyba najczęściej do tych z tymi głębokimi klawiszami!Taki "Weak Become Heroes" jest naprawdę fajnie wysmakowany!Ale taki "Dont Mug Yourself" również mnie kręci...
      Przykleiłem się do jego albumów w ostatnim czasie i niektórzy patrzą na mnie z małym zakłopotaniem (hehe).

      Ps:Będę chyba pisał lekko przekrzywiony...Zawsze to jakaś zmiana:)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 kwietnia 2010 09:02
  • czwartek, 01 kwietnia 2010
    • Maria Taylor - "Lynn Teeter Flower" (2007)




      1.A Good Start
      2.Clean Getaway
      3.Smile And Wave
      4.No Stars
      5.Replay
      6.Small Part Of Me
      7.Irish Goodbye
      8.My Own Fault
      9.The Ballad Of Sean Foley
      10.Lost Time
      11.Lynn Teeter Flower

      1 kwietnia,Prima Aprilis.W dodatku piękna,wiosenna pogoda za oknem i przenikliwy zapach kawy.Tak,mogę śmiało napisać o płycie która dotarła do mnie wczoraj!
      Nie jest tajemnicą,że jestem od dłuższego czasu oczarowany Marią Taylor.Tym razem za jedyne 20 zł nabyłem tę płytę.W sklepach różnego rodzaju cena osiąga nawet kwoty:60 zł.Z drugiej strony za muzykę tej artystki zapłacił bym każdą cenę:)
      "Lynn Teeter Flower" to drugi,solowy album Marii.Jednocześnie od razu dodam,że nie będę rozpisywał się o jej całej karierze,bo przecież wystarczy udać się na wikipedię.Wspominałem już przy okazji wcześniejszych jej płyt,że to wiosenna muzyka w moim odczuciu.I ta płyta również ukazywała się wiosną 2007 roku.Jak już wczesniej również wspominałem,ufam śpiewającym kobietom po 30-tce i już!Wierzę w każde słowo delikatnie wyśpiewane przez Marię.Nie ma to jak platoniczna miłość:)
      Płyta trwa niespełna 40 minut.Z tych 11 piosenek chyba najmniej ukochałem "Irish Goodbye".Jakiś taki trochę odpychający ma beat.Reszta ma swój urok,melodyjność i hipnotyczny klimat.Może nie ma tu czegoś na miarę "Leap Year",ale taki "Clean Getaway" mnie porusza w ten sam sposób.Amerykańskie korzenie chyba najbardziej widać w dosć countrowym "The Ballad Of Sean Foley".Zresztą cały album jest w klimacie folk-rockowym tak charakterystycznym dla USA."Lost Time" piękne."Replay" w rytmie walca również uwielbiam wyjątkowo."A Good Start",to rzecz chyba najbardziej znana z tej płyty.Pachnie tu wiosną...
      Nic tylko słuchać i się wsłuchiwać...

      Wszyscy już chyba są gotowi do tych radosnych świąt więc życzę wszystkim tradycyjnie rodzinnie spędzonego czasu:)



      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 kwietnia 2010 10:59

Autorzy

Kanał informacyjny