Subiektywne Recenzje

  • środa, 29 maja 2013
    • John Scofield & Pat Metheny - "I Can See Your House From Here" (1994)

       

       

      1.I Can See Your House Frome Here (Scofield)

      2.The Red One (Metheny)

      3.No Matter What (Scofield)

      4.Everybody's Part (Scofield)

      5.Message To My Friend (Metheny)

      6.No Way Jose (Scofield)

      7.Say The Brother's Name (Metheny)

      8.S.C.O. (Metheny)

      9.Quiet Rising (Metheny)

      10.One Way To Be (Scofield)

      11.You Speak My Language (Scofield)

       

      Doprawdy nie ma dla mnie większego znaczenia, że to był wyjątkowo zimny maj. Od kilkunastu lat zawsze w okolicach maja wyciągam płyty Pata Metheny'ego. Nie inaczej było i tym razem...

      Pamiętne imprezy w zaprzyjaźnionej leśniczówce wywarły spory wpływ na te moje majowe fanaberie. Nie ukrywam, że czasem tęsknię za tymi czasami, gdzie jedynym zmartwieniem było to, żeby nie obudzić się z kimś nieodpowiednim (haha). Hymny z czarnych płyt i zacne alkohole utwierdzały nas w przekonaniu, że jesteśmy nieśmiertelni. Poranek zawsze sprowadzał na ziemię, ale te wszystkie melodie nie wyparowywały z krwiobiegu tak szybko jak alkohol.

      W tym roku przytuliłem wyjątkowe dzieło dwóch wspaniałych wirtuozów gitary. Dwie wybitne osobistości szeroko pojętego jazzu na jednej płycie -Pat Metheny i John Scofield. Ich rozpoznawalne brzmienie i styl gry pozwala na swobodne przemieszczanie się między dźwiękami. Metheny w swej wirtuozerii jest oddany takim dość lirycznym melodiom i  może dlatego to On jest tutaj dla mnie ważniejszy. Niemniej jednak Scofield wprowadza niezwykle potrzebną równowagę. W takim "Everybody's Party" temat główny da się zanucić już po pierwszym przesłuchaniu, ale potem taki niby triathlon po gryfie może przyprawić o brak tchu. Zresztą ta brawurowa kompozycja jest dowodem na obecność innych wspaniałych muzyków- Steve'a Swallow oraz Billa Stewart'a. "Message To My Friend", "Say The Brother's Name", "Quiet Rising" i  jestem urzeczony Patem po raz kolejny. Na okładkę mógłbym patrzeć w nieskończoność. Wyjątkowa, niepowtarzalna, smutna. Dziś smutna. Jakby z innego wymiaru. Jakby zło nas nie dotyczyło...

       

       


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      środa, 29 maja 2013 11:00
  • piątek, 24 maja 2013
    • Cisza Jak Ta - "Wuka" (2013)

       

       

      1.Niebiesko

      2.Chleba Naszego Poprzedniego

      3.List

      4.Nie Rozumiem

      5.Już Dobrze

      6.Obietnice

      7.Złudzenia

      8.Skowyt

      9.Nie Spadam

      10.Kraniec Świata

      11.Przyszła Miłość

      12.Dwa Pająki

       

      ...tak więc i ja usiadłem na krześle niebieskim. Lekko zdyszany codzienną nielekką atletyką. 

      W swoim muzycznym świecie przez lata dorastałem w przekonaniu, że na początku zawsze jest słowo. Miałem 17 lat kiedy Robert Kasprzycki swój debiutancki album dedykował właśnie tym nielicznym wyznawcom owej mądrości. Zarezerwowałem więc swoje miejsce w niebie z widokiem na raj, a herbata już dawno wystygła...

      Zespół Cisza Jak Ta, to taka moja swoista korespondencja z czasami, kiedy piosenka poetycka miała swoją silną pozycję w ówczesnych mediach. Kraina łagodności nie zawsze łagodną była i może dlatego tamte czasy minęły bezpowrotnie. W takiej łagodnej krainie nostalgii rozpakowałem nowy album Ciszy Jak Ta - "Wuka". Pierwsze piorunujące wrażenie wywołała u mnie sama fotografia poetki Wiesławy Kwinto-Koczan, której wiersze stały się inspiracją do powstania piosenek na ten album. Podobieństwo do mojej mamy jest uderzające. Może też dlatego tak bardzo zatraciłem się w tych wersach, strofach, myślach, dźwiękach. W każdym z utworów wyczuwalna jest niezwykła radość z tworzenia. Wyjątkowa symbioza jaka panuje w zespole z pewnością jest wielce inspirująca, stąd pewnie aż pięć głosów możemy usłyszeć na tej płycie. Największym zaskoczeniem jest Mateusz Wyziński, który swego czasu grał na bębnach w Time To Express. W charakterze wokalisty i kompozytora wypadł znakomicie. W przejmującym, melancholijnym "Już Dobrze" oraz  radosnym "Krańcu Świata", jakby chciał pokazać swoje dwie natury. Nie mogę nie wspomnieć o Mariuszu Skorupie dzięki któremu obcuję z "Wuką". To niezwykle utalentowany kompozytor i muzyk. Zresztą kto w tej sympatycznej trupie takim nie jest?! Najbardziej jednak urzeczony jestem kompozycjami śpiewanymi przez Panie: Aleksandrę Frąckowiak i Ilonę Karnicką. "Obietnice", to mój faworyt od pierwszego przesłuchania. Skrzypce, flet, saksofon i ta delikatna lekkość głosu. Świetna kompozycja. Chwilę potem wybrzmiewa pieśń "Złudzenia", która muzycznie idealnie ilustruje zawartą w niej ważną treść. "Skowyt" natomiast, to muzyczne dzieło Michała Łangowskiego. Wspaniałe! Bogate instrumentarium i świetne aranżacje na taką dość folkową, irlandzką nutę sprawiają, że każde kolejne przesłuchanie niesie ze sobą nowe odkrycia. Jestem pewny, że każdy znajdzie tutaj nie tylko coś dla siebie, ale odnajdzie kawałek siebie. Czasem jedyną rzeczą wartą poszukiwań jest to, co znajdziesz w sobie...

      Album "Wuka", to wspólny mianownik urzekającego i wnikliwego sposobu postrzegania świata przez Panią Wiesławę oraz umiejętnej interpretacji przez nadwrażliwe dusze, jakie z pewnością posiadają członkowie zespołu Cisza Jak Ta. Fani będą po raz kolejny urzeczeni. Niektórzy sięgną po całą dyskografię zespołu, inni zatracą się w poezji Pani Wiesławy Kwinto-Koczan. Jeszcze inni zrobią obie rzeczy na raz. Zupełnie jak ja!

      ...tak więc i ja zasiadłem na tym krześle niebieskim. Skazany na widok nieba o zapachu świeżego chleba.

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      piątek, 24 maja 2013 09:58
  • piątek, 17 maja 2013
    • The Boxer Rebellion - "Promises" (2013)

       

       

      1.Diamonds

      2.Fragile

      3.Always

      4.Take Me Back

      5.Low

      6.Keep Moving

      7.New York

      8.Safe House

      9.You Belong To Me

      10.Dream

      11.Promises

       

      Najbardziej oczekiwany przeze mnie album tego roku. Odsłuch w internecie przyniósł jednak niespodziewany zawód. Na szczęście muzyka wypuszczona w przestrzeń z większą mocą ma po prostu większą moc. Niemniej jednak daleko tej muzyce do melancholii poprzednika "The Cold Still".

      Singlowy "Diamonds" bezapelacyjnie wyróżnia się na tle całości. Może dlatego, że cała reszta dziwnie skąpana jest w swawolnych dźwiękach, które brzmią trochę na taką nutę wymuszonego kompromisu, która niestety nie trafia precyzyjnie w moje czułe punkty. Taki "Don't Be Loved"  ma niezłą końcówkę. "Keep Moving" natomiast brzmi jak jakiś nieopublikowany przebój U2. To dobra piosenka na początek dnia i tylko na początek. Czy Nowy York zadowolony byłby z numeru 7? Nie sądzę. Kurcze głos Nathana w "Safe House" drażni mnie. To co było zaletą na poprzednich krążkach, tutaj jest wadą. Przynajmniej w tym nagraniu. "You Belong To Me" jest słodki jak wata cukrowa na festynie. Na szczęście jest "Dream". Rozmarzony, senny, z gitarą a'la Placebo sprzed dekady. Jest też "Promises", który na sam koniec robi bardzo dobre wrażenie!

      Ta strona, to miejsce dla płyt, które znaczą wiele w moim życiu oraz prowadzą do odkrywania w sobie kolejnych pierwiastków człowieczeństwa ukrytych gdzieś wewnątrz. Ta płyta taka nie jest, ale nagrał ją mój ulubiony ostatnio zespół i przez wzgląd na poprzednie trzy płyty mają u mnie spory kredyt zaufania.


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      piątek, 17 maja 2013 13:00

Autorzy

Kanał informacyjny