Subiektywne Recenzje

  • czwartek, 27 czerwca 2013
    • "Once" - Music from The Motion Picture (2007)

       

       

      1.Falling Slowly

      2.If You Want Me

      3.Broken Hearted Hoover Fixer Sucker Guy

      4.When Your Mind's Made Up

      5.Lies

      6.Gold

      7.The Hill

      8.Fallen From The Sky

      9.Leave

      10.Trying To Pull Myself Away

      11.All The Way Down

      12.Once

      13.Say It To Me Now

       

      Historia wyjątkowa, bo w dużej mierze prawdziwa. Piosenki prawdziwe, bo zrodzone z czystych emocji i uczuć. Wyjątkowa chwila, nieprzeoczony moment, które odmieniają życie dwojga ludzi. Banał, ale każdy chyba ma w sobie to pragnienie, by przeżyć coś takiego. Czasem wystarczy mieć zepsuty odkurzacz...

      Każda muzyczna perła na tej ścieżce, to swoisty dialog między dwojgiem ludzi, którzy próbują coś zmienić w swoim życiu, zacząć je od nowa. Jego marzeniem jest nagrać płytę. Jej pragnieniem jest żyć dostatnio. Spotykają się w zatłoczonym Dublinie i od tej pory ich złamane serca zaczynają goić się o wiele szybciej...

      Za każdy razem kiedy wracam do tego filmu i muzyki sprawdzam co tam słychać w życiu prywatnym Glena i Markety z nadzieją, że ta romantyczna historia zatoczy w pewnym sensie swój krąg. 


       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 czerwca 2013 11:20
  • czwartek, 20 czerwca 2013
    • Tennis - "Cape Dory" (2011)

       

       

      1.Take Me Somewhere

      2.Long Boat Pass

      3.Cape Dory

      4.Marathon

      5.Bimini Bay

      6.South Carolina

      7.Pigeon

      8.Seafarer

      9.Baltimore

      10.Waterbirds

       

      Grupa Tennis wyrasta na moich ulubieńców tej dekady. Mieli u mnie album roku 2012 z krążkiem "Young And Old", a teraz powrócili do studia by szlifować materiał na trzecie wydawnictwo, które mam nadzieję ukaże się jeszcze w tym roku. Ja natomiast sięgam do debiutu, które idealnie wtapia się w panującą obecnie aurę. Żar leje się z nieba, a wszechobecny błękit dociera w każdą najbardziej odległą szarą komórkę. Podwyższony poziom endorfin, motyle w brzuchu i przestrzeń zawężona do mętnego spojrzeń dwóch par oczu. Nikt nie wie co to internet, a wczoraj na księżycu pierwszy człowiek postawił nogę ...

      Taka to właśnie romantyczna historia. Alaina i Patrick wyruszyli łodzią w podróż i pisali piosenki jakby nic i nikt poza nimi nie istniało. Wszystko to skąpane w słonecznej aurze i  klimacie z lat 60-tych.  Oczywiście to nie jest historia, która każdego zaczaruje. Niemniej jednak szczerze zachęcam do poznania muzyki tego sympatycznego małżeństwa, które wspomaga na bębnach nie mniej sympatyczny James Barone. "Take Me Somewhere", "Long Boat Pass", "Seafarer", "Baltimore", "Waterbirds" i wcale nie ma przymusu by kręcić biodrami, bo i  tak one same tobą poruszą. 


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 czerwca 2013 11:46
  • czwartek, 06 czerwca 2013
    • Paula Cole - "Raven" (2013)

       

       

      1.Life Goes On

      2.Strong Beautiful Woman

      3.Eloise

      4.Sorrow On The Hudson

      5.Monitoba

      6.Scream

      7.Imaginary Man

      8.Billy Joe

      9.Secretary

      10.Why Don't You Go

      11.Red Corsette

       

      Paula Cole wraca po trzech latach z szóstym albumem. Pewna i niezależna jak nigdy dotąd. Niemal tak silna jak wtedy, kiedy bez skrępowania pytała dokąd odeszli wszyscy kowboje. To wielka radość móc obcować z tak dobrymi piosenkami, jakich nie miała od wielu lat! 

      "Life Goes On" śpiewa kobieta po czterdziestce, a ja teleportuję się do czasów kiedy w Polsce emitowany był serial "Jezioro Marzeń" (Dawson's Creek), a przebojem była pieśń "I Don't Want To Wait". Nie miałem takich retrospekcyjnych odczuć, kiedy słuchałem poprzednich albumów tj.: "Ithaca" czy "Courage". "Strong Beautiful Woman"...taka własnie jest Paula Cole! "Eloise" jest delikatna, surfująca, kołysząca, wspaniała. Trochę przypomina mi "Mrs Potter's Lullaby" grupy Counting Crows. "Sorrow On The Hudson" i nie mam wątpliwości, że to jej najlepszy album od czasu "This Fire"! "Manitoba" zaczyna się od pojedynczych dźwięków fortepianu,  by za chwilę stać się jednym z najbardziej intrygujących utworów na płycie. "Imaginary Man" to mój faworyt! Perła. Szczególnie w momencie  kiedy refren przechodzi znowu w zwrotkę. Dreszcze. Paula Cole w niesamowitej formie! Sześć minut porywających dźwięków i emocji! "Secretary", to kolejna wspaniała rzecz z tego intrygującego, nieoczywistego worka nadwrażliwego odczuwania muzyki. 

      "Red Corsette" od nowego akapitu. Niczym Tori Amos za czasów "Boys For Pele". 

      Nie ma co owijać w bawełnę. Ja swoje ulubione płyty tego roku już mam. Szkoda tylko, że "Raven" jest tak dostępnym albumem jak promienie słoneczne tej wiosny ;)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 czerwca 2013 17:43

Autorzy

Kanał informacyjny