Subiektywne Recenzje

  • niedziela, 24 sierpnia 2008
    • Edyta Bartosiewicz - "Love" (1992)




      1.Love
      2.If
      3.Have To Carry On
      4.Goodbye To The Roman Candles
      5.Emmilou
      6.All That Lost Time
      7.Will You Get Back Home Again
      8.Blues For You
      9.Take My Soul With You
      10.Clouds...They Block My Way

      Tak,czekamy na jej płytę od wielu lat z niecierpliwością!Poczekamy jeszcze trochę...
      Nie pozostaje nam nic innego jak wracać do jej płyt sprzed lat.A te z perspektywy czasu zaczynają mi się wydawać niezwykłe.Tak jest w przypadku debiutanckego krążka "Love".W 1992 roku był sensacją.No bo jak to mogło się stać,że artystka polska nagrywa całą płytę po angielsku i w dodatku chce przy tym podbić rynek zachodni.?!Dlatego na poczatku nie do końca ta płyta przekonała wszystkich co do swojego talentu.Jak wiemy,później wszystko się odmieniło,ale to już inna historia...
      Ze wszytskich płyt Edyty płyta "Love" jest albumem do którego wracam chyba najchętniej.Tyle tam pięknie kołyszących piosenek o miłości!Tyle piękniej brzęczącej,akustycznej gitary.No i wyjątkowego głosu Edyty,który po angielsku brzmi naprawdę świętnie.Zresztą nawet jeśli płyta brzmi trochę archaicznie,to i tak słucha się jej ze świeżymi myślami.Wszystko za sprawą produkcji Rafała Paczkowskiego.Edyta nagrała tą płytę będąc w ciąży,będąc zakochana...To wszystko słychać na tym albumie.Rzeczywiście cały album jest wyjątkowo zadumany,przestrzenny i romantyczny.Już otwierający,tytułowy "Love" wprowadza nas właśnie w taki klimat.Uwielbiam piosenki w takim wibrującym rytmie.Zresztą to jest album który bardzo podoba mi się od początku do końca.Bez wyjątków.Największe wrażenie zawsze robią na mnie "If" i "Goodbye To The Roman Candles"!Mógłbym słuchać je bez końca!Dziw bierze,że nie były wielkimi przebojami!Zresztą "Have To Carry On" i "Clouds...They Block My Way" również uwielbiam w ten wyjątkowy,dreszczowy sposób.Ten pierwszy próbował stać się przebojem i do takowych można go zaliczyć,bo bywał tu i ówdzie na listach w tamtym okresie.Cholera słuchając tej płyty zawsze mam wrażenie,że Edyta była o włos o wielkiej światowej kariery."Emmilou","Will You Get Back Home Again" niech będą dowodem na to...
      Dziś album "Love" budzi  wielki szacunek.Myślę,że fani Edyty noszą ten album głęboko w sercu.Po latach sama Edyta przyznała,że zaczęła doceniać ponadczasowość muzyki z tej płyty.Z perspektywy tak długiej przerwy Edyty, takie stwerdzenie wydawać by się mogło,nabiera nowego znaczenia.I pozostaje tylko jedno pytanie bez odpowiedzi:Czy Edyta Bartosiewicz nagra jeszcze nową płytę?



      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 sierpnia 2008 15:13
  • niedziela, 17 sierpnia 2008
    • Toto - "IV" (1982)




      1.Rosanna
      2.Make Believe
      3.I Won't Hold You Back
      4.Good For You
      5.It's a Feeling
      6.Afraid Of Love
      7.Lovers In The Night
      8.We Made It
      9.Waiting For Your Love
      10.Africa

      6 czerwca tego roku Steve Lukather ogłosił koniec działalności grupy Toto.Jego sumienie nie pozwoliło mu na to by dalej tworzyć muzykę pod tą nazwą.Z szacunku do nieżyjącego Jeffa Porcaro oraz Dave'a Paicha,który odszedł z zespołu ,postanowił zakończyć działalność tej fantastycznej grupy...
      Grupa Toto zaczęła być mi bliska jakieś rok temu.Zacząłem penetrować ich dyskografię,biografię i tak oto stali sie jedną z moich ulubionych grup.
      Album "IV" do dziś uchodzi jako te szczytowe osiagnięcie grupy,choć jak wiemy nawet i tak fantastyczny album nie pomógł grupie przekonać do siebie dziennikarzy muzycznych,którzy wylewali na nich kubły zimnej wody raz za razem.Nie zmienia to faktu jednak,że otrzymali 6 nagród Grammy i zyskali miliony fanów na całym świecie dzięki tej płycie.Wszystko za sprawą oczywiście dwóch megahitów tej płyty:"Rosanna" i "Africa".Ale jak wtajemniczeni wiedzą nie tylko one stanowią o mocy tej płyty.Wystarczy wspomnieć o cudownej,poruszającej balladzie śpiewanej przez Lukathera "I Won't Hold You Back".Czy można piękniej zaśpiewać pieśń o miłości?."Make Believe" z charakterystycznym saksofonem i gitarą Lukathera równiez wyróżnia się z całej płyty.Zresztą Bobby Kimball zaśpiewał na tym albumie wspaniale.Czarnymi koniami płyty dla mnie są kołyszące dwa kawałki "It's A Feeling".Bardzo lubię taką grę gitar!"Waiting For Your Love" natomiast kołysze już w taki smooth jazzowym klimacie,który nastraja mnie niezwykle optymistycznie.Zresztą Jeff Porcaro swą grą na perkusji wniósł niesamowicie dużo swobody do nagrań na tym albumie.Jest też współkompozytorem przeboju "Africa" co sprawia,że jest nieodżałowanym artystą za którego grą naprawdę czasem tęsknię.
      Nie będzie nowych nagrań Toto.Pozostają wspomnienia oraz muzyka jaką stworzyli na przestrzeni tych 30 lat.A album "IV" to płyta nagrana w tym najsłynniejszym składzie,składzie z marzeń...Chciałoby się teraz rzec...

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 sierpnia 2008 19:46
  • czwartek, 07 sierpnia 2008
    • Beck - "Modern Guilt" (2008)




      1.Orphans
      2.Gamma Ray
      3.Chemtrails
      4.Modern Guilt
      5.Youthless
      6.Walls
      7.Replica
      8.Soul of a Man
      9.Profanity Prayers
      10.Volcano

      Na tego artystę zawsze można liczyć.Wydaje płyty regularnie,a jeśli nawet nieregularnie,to napewno raczy nas swymi nagraniami dość często.Czekam na jego płyty zawsze z wielką ciekawością.Ale takie właśnie oczekiwania wzbudzają tacy nietuzinkowi artyści,którzy kroczą własna drogą,nie oglądając się na panujące trendy i mody.Dlatego niemal zawsze nowe nagrania Becka zaskakują.Nie inaczej jest i tym razem!Kto spodziewał się kontynuacji pokretnych brzmień z poprzedniej płyty "The Information" przeżyje lekki szok...Z producentem hitu "Crazy" (Gnarls Barkley)-Dangerem Mousem,stworzył spójną,akustycznie zloopowaną, zadumaną muzykę osadzoną w klimacie lat 60-tych.
      Wbrew pozorom jednak,to nie jest taka prosta,łatwo przyswajalna płyta.Na "Modern Guilt" również dużo się dzieje.Loopy,jakieś dziwne dzwięki,które jak zawsze dodają dużo charakteru nagraniom Becka.Zresztą chyba za to Becka cenię najbardziej,że z nijakiej kompozycji potrafi wydobyć chociażby jedną nachalną nutę,która chodzi potem za człowiekiem i nie chce się odczepić.Po pierwszym przesłuchaniu nie zostaje wiele w głowie.Napewno "Orphans" świetnie otwiera płytę.Można nawet sobie zanucić melodię...Zresztą koleny,rozpędzony "Gamma Ray" również dosyć chwytliwy.Oczywiście na swój unikalny sposób."Youthless",to natomiast chyba mój ulubiony kawałek.Kołysze świetnie!W "Walls" poza nachalnym loopem,można wyłowić w tle fajne niby smyki.Brzmi to świetnie!"Replica" również atakuje dziwnym rytmem,ale wyczuć można pewną specyficzną subtelnośc w tym nagraniu!
      Tylko tyle,albo aż tyle...No cóż,trzeba też szczerze powiedzieć,że nie jest to jakaś wybitna płyta.Nie porywa,nie zaskakuje jakoś wielce.Ale i też nie zawodzi.To poprostu kolejna dobra płyta Becka.Jedni się zachwycą bardzo,inni mniej.A ja zaznaczyłem parę utworów do których napewno będę wracał tego lata jeszcze często.


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 sierpnia 2008 15:22

Autorzy

Kanał informacyjny