Subiektywne Recenzje

  • środa, 30 września 2009
    • Wywiad z Tomkiem Skierczyńskim cz.1


      Nie od dziś wiadomo,że album "Traffic Life" grupy Time To Express to mój album 2009 roku!Grupę poznałem dzięki Irkowi,który prowadzi swą audycję w Radio Centrum Rzeszów.Z dnia na dzień stałem się ich fanem.Jakże byłem mile zaskoczony kiedy udało mi się nawiązać kontakt z wokalistą Tomkiem Skierczyńskim.Jakże byłem mile zaskoczony kiedy odezwał się do mnie Igor z firmy Big Blue Records,która pomogła zaistnieć grupie wydając ich debiutancką płytę.Potem nieśmiało (albo śmiało) zapytałem Tomka czy nie odpowiedziałby mi na kilka pytań,które chodziły mi po głowie od dłuższego czasu.A że Tomek to bardzo otwarty i życzliwy człowiek zgodził się bez namysłu.I tak oto powstał ten wywiad,rozmowa...Tomek dzięki serdeczne jeszcze raz!!!
      Zapraszam do wnikliwego zaczytania!




      [D.K.] Kiedy odkryłeś, że twój głos sprawia ludziom przyjemność?
      [T.S.] Kiedy zacząłem nagrywać głosy jako podkład do systemów nawigacji satelitarnej dla kierowców ciężarówek:-) (śmiech).
      A tak na poważnie – to pewnie wtedy, kiedy pogodziłem się (z czym boryka się zapewne wiele młodych osób zaczynających śpiewać publicznie) z barwą swojego głosu, z jego charakterystyką, z jego ekspresją – myślę, ze to istotne aby pogodzić się i zaakceptować swój głos, nie naśladując przy tym nikogo innego a już na pewno nie wstydząc się śpiewać. Zresztą, wszelka forma akceptacji otwiera furtkę na nowe doświadczenia:-)
      Świadoma manipulacją własnym głosem pozwala na tworzenie własnego brzmienia, pewnej formy i stylu, nad którym pracuje się latami.
      [D.K.] I dalej..kiedy po raz pierwszy zdałeś sobie sprawę, że granie i tworzenie to jest coś co chcesz robić całe życie?
      [T.S.] Kiedy tylko zacząłem uczyć się gry na gitarze - Miałem wtedy 11 lat. Razem z moim przyjacielem – Bartoszem Kuleszą (gitara prowadząca Time To Express) zaczęliśmy wspólną „przygodę” z gitarą, która trwa po dziś dzień i daje nam niezmiennie ta samą radość grania i tworzenia jaką zostaliśmy zarażeni na samy początku:-)
      Wiadomo, przez pierwsze kilka lat człowiek uczył się podstaw, ale z czasem zaczął komponować, nauczył się posługiwać dźwiękami, łączyć to co płynie z duszy razem z muzyką w melodię. Myślę, że to duża sztuka wiązać ściśle uczucia z instrumentem i pozwalać im współgrać ze sobą, to jest ten moment, kiedy rodzi się prawdziwa muzyka – każdy inny jest dla mnie tylko jej cieniem.
      Muzykę powinno się przede wszystkim czuć!, potem słuchać i poznawać, oceniać i nazywać…itd.

      [D.K.] Każdy młody zespół marzy o nagraniu płyty, ale chyba łatwiej nagrać płytę niż ją wydać? Jaka była droga materiału z "Traffic Life" zanim się ukazała?
      [T.S.] Długa:-)
      Pierwsza piosenka jaka powstała pod szyldem Time To Express to: ”Song” (sł. Edgar Allan Poe) – to był Maj, 2005 roku, wówczas postanowiłem razem z Bartkiem zawiązać oficjalnie nasz zespół:-)
      To był dobry okres dla nas, byliśmy młodzi i pełni entuzjazmu:-)(śmiech) – ale nikt nie myślał wówczas o tym, że coś z tego będzie, może to dobrze, przynajmniej nikt z nas nie nastawiał się na ”nie wiadomo co” i z dużym dystansem, który zachowaliśmy po dziś dzień możemy analizować pasmo naszych poczynań czy ponoszonych porażek:-)
      Nasze początki to kilkumiesięczne intensywne próby zgrania się, postawienia pewnego fundamentu samego zespołu z pierwszą sekcja (a było ich kilka w 4 letniej historii zespołu:-). Następnie Nasz pierwszy koncert – było to podczas trwania Europejskiego Tygodnia Młodzieży w Szczecinie, praktycznie same metalowe kapele i my z naszą jak to wówczas przekornie mówiono „britpopową papką” :-). Bez szansa na cokolwiek – wygraliśmy jednogłośnie całą imprezę i jako indywidualność muzyczna wyjechaliśmy z nagrodą, którą było nagranie płyty Demo (ep-ka zawierała pierwsze wersje utworów: Song, Enter Light, The Last One, Replay), co pozwoliło nam zaistnieć w roku 2006 na antenach radiowych takich rozgłośni jak Polskie Radio Bis, Polskie Radio Szczecin i Polskie Radio Koszalin.
      Idąc za ciosem, po zmianie składu (jak już wspominałem wcześniej, jednak pewna stabilizacja w szeregach Time To Express nastąpiła dopiero w roku 2009 po zmianie perkusisty) postanowiliśmy wypuścić kolejną demówkę „która zawierała utwór: Tysiąc Nowych Dni” o raz „Skrzydła i Ręce” (wiersz T. Różewicza).
      Z tą produkcja wystartowaliśmy na festiwal Gramy 2007 w Szczecinie, festiwal Union Of Rock w Węgorzewie jak też festiwal w Jarocinie. Fakt faktem nie udało się nam zdobyć jakiś bardzo znaczących pozycji na tych festiwalach prócz jeszcze jednego - Rockowe Ogródki w Płocku kończącego dla nas lato’07 gdzie sukcesem było wyróżnienie i znalezienie się na płycie festiwalowej naszych utworów. Wracając do Jarocina – nawet nie dostaliśmy się do półfinału, za to, żeby było ciekawiej znaleźliśmy się na składance wydanej przez Piotra Kaczkowskiego ”Minimax Jarocin 2007”J a następnie ”Artyści Minimaxu”!)
      Zespół ewoluował z każdym rokiem i zmienia się nadal! Dojrzewamy pod względem coraz to większej świadomości muzycznej, tego, co należy zmienić a co poprawić. Tak naprawdę granie w zespole to nieustanna praca nad tym, aby wspólnie uczyć się od siebie, pracować i w miarę jak najczulej i z dużą dawką świeżego podejścia, zdrowego smaku podejmować muzyczną formę, tak, aby w efekcie wypracować własny styl, odchodząc od głównego nurtu (o ile to możliwe:-) a zarazem mieć na uwadze wciąż zmieniające się prądy. Zespół to nie tylko grupa ludzi razem bawiących się muzyką, razem występujących i razem się przyjaźniących (co jest niezmiernie istotne) – to też mechanizm, który należy umieć obsługiwać w taki sposób, który pozwoli nam na jego rozwój i dynamikę w stosunku do innych.
      Wracając do przeszłości – rok 2008 był dla nas chyba najmniej owocny w doznania sceniczne, mało graliśmy za to dużo pracowaliśmy nad debiutancką płytą. Zmagania z albumem zaczęliśmy już jesienią 2007 roku, gdzie - dzięki Gramy2007 otrzymaliśmy możliwość zarejestrowania śladów w studio Polskiego Radia Szczecin. Zimą 2008 roku nagrywaliśmy wokale w świeżo stawianym prywatnym studio nagraniowym naszego basisty Mariusza Skorupy pod Kołobrzegiem. (do tej pory pamiętam jak stojąc przed mikrofonem i śpiewając po raz n-ty jakaś partie piosenki musiałem przerywać w połowie aby dąć spłynąć wodzie w rurach z toalety piętro wyżej, głupio by to wyglądało w nagraniu:-)
      Wiosną, po uzbieraniu odpowiedniej sumy pieniędzy sfinansowaliśmy mix w studio FDM w Lotyniu, związanego między innymi z zespołem Lotyń czy też z solowymi projektami basisty zespołu Myslovitz.
      Masteringiem zajął się Bartek, on mam talent do takich rzeczy dlatego zaufaliśmy mu w 100% w tej kwestii!
      Po skończonym żmudnym etapie nagrywania płyty padło pytanie – Co dalej? Czy wydamy ja własnymi siłami czy będziemy szukać Wydawcy?
      Rozesłaliśmy płytkę po różnych wytwórniach polskich i chyba zagranicznych również (nie pamiętam).
      Pół roku milczenia i nic, stwierdziliśmy więc, że wydamy ją sami, aż tu nagle dostajemy maila z niejakiej wytwórni Big Blue Records, że są zainteresowani naszym materiałem! Miło było przeczytać, że ktoś (choć wcześniej nie znał nas zupełnie, nie miał styczności z naszą twórczością) jest zainteresowany i chce nam pomóc w wydaniu płyty. Tak więc podjęliśmy rozmowy z wytwórnią czego efektem było podpisanie z końcem roku 2008 kontraktu i wydaniem w roku 2009 naszej debiutanckiej płyty „Traffic Life”.
      Warto wspomnieć, że w roku 2008 nasza piosenka ”Robot” zwyciężyła w plebiscycie na najpopularniejszą piosenkę składanki promującej polską muzykę za granica „Don’t Panic We Are From Poland!!!”. Zespół został zauważony przez radiowców i od kilku lat regularnie prezentowany jest w znanych rozgłośniach radiowych w całej Polsce, jednak największy rozgłos pod względem radiowym otrzymał dzięki Radiowej Trójce oraz ludziom, którzy tam pracują takim jak Mariusz Owczarek, Piotr Kaczkowski czy w ostatnim czasie Paweł Kostrzewa (były prezenter Trójki oraz ex- Dyrektor Muzyczny Eska Rock). Zespół zaistniał również w sieci poprzez promocje naszych piosenek na portalu RMF Muzzo oraz Myspace.
      Obecna historia zespołu przypadająca na 2009 rok to pasmo różnych wydawnictw i recenzji pojawiających się skutecznie i regularnie w internecie oraz znanych polskich gazetach muzycznych jak i tych stricte związanych z branżą muzyczna jak np.: Estrada i Studio czy Teraz Rock.
      Warto wspomnieć, że w roku 2008 został zrealizowany teledysk do utworu „Tysiąc Nowych Dni”, który cieszy się coraz to większa popularnością w internecie jak i naszej rodzimej telewizji.
      Ale o tym co jest nie będę się rozgadywał, wystarczy odpalić przeglądarkę internetową i wpisać ”Time To Express”:-)

      To be continued....Stay Tuned!!!


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      środa, 30 września 2009 08:30
  • wtorek, 29 września 2009
    • Robert Kasprzycki - "Piosenki i Nie" (2007)




      1.List Od Nieznanego Poety
      2.Ballada o Mieście (Nocna Zresztą)
      3.Sylogizm o Poetach
      4.Bardzo Ważne Bzdury
      5.Koniec Młodości
      6.Zadymka
      7.Oda Do Garnuszka
      8.List,A Właściwie Dwa
      9.Brudny Autobus Do Stacji Golgoya
      10.Jego Słońce
      11.Spadanie
      12.Jakbyt
      13.Kropla Po Kropli
      14.Na Do Widzenia
      15.Vis-a Vis
      16.Winda VII


      Paczka pełna wspaniałych płyt dotarła do mnie wczoraj.Tym bardziej cenna,bo od samego autora i z dedykacją.Wszystkie te płyty możemy zamówić z oficjalnej strony Pana Roberta.Niezwykle prezentują się te trzy wydawnictwa bootlegowe,które fani dobrze już znają od lat.Zapis trzech koncertów,które przez lata wryły się na tyle w głowy,że nawet i mnie ciężko było przebrnąć przez niektóre wersje ze "Światopodglądu".Dziś mam już naprawdę świeże podejście do dość rockowej odsłony ostatniego albumu.Dopiero w rok później ukazała się książka,tomik,śpiewnik-"Piosenki i Nie",która chyba tak naprawdę w pełni oddaje ducha i wrażliwość Roberta Kasprzyckiego.Ja osobiście traktuję to wydawnictwo jako pewnego rodzaju podsumowanie całego dotychczasowego dorobku.Rozliczenie się z wszystkimi dziełami,które przez lata powstały.Dziełami często opisujące tą ciemną stronę naszego życia,duszy,świata.Ale nie tylko naszego życia,bo w tych wierszach jest cała prawda o artyście Kasprzyckim.Wiersz dedykowany ojcu chyba najmocniej wstrząsnął mną wczoraj...
      Płyta załączona,to zapis koncertu w krakowskim radio.Zawiera prawie wszystkie perły,które ukryte były właśnie na tych bootlegowych płytach.I już wiemy,że te pieśni żyć będą już tylko życiem koncertowym.Pan Robert(jak zdradził mi po cichu) przygotowuje całkiem nowy materiał na nowy album,który powinien ukazać się w przyszłym roku.Czekam z niecierpliwością wielką:)

      Ps:Panie Robercie,dziękuję za życzliwą dedykację:)


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 września 2009 11:45
  • poniedziałek, 21 września 2009
    • Pearl Jam - "Backspacer" (2009)




      1.Gonna See My Friend
      2.Got Some
      3.The Fixer
      4.Johnny Guitar
      5.Just Breathe
      6.Amongst The Waves
      7.Unthought Knows
      8.Supersonic
      9.Speed Of Sound
      10.Force Of Nature
      11.The End

      Jedna z najbardziej oczekiwanych płyt tego roku już jest!To również jedna z tych płyt za które trzymałem mocno kciuki.Ostatnie dokonania Pearl Jam budzą wiele wątpliwości.Od jakiegoś czasu mam wrażenie,że zespołowi trudno napisać naprawdę porywającą,intrygującą piosenkę.W dodatku mam wrażenie jakby Pearl Jam trochę zgubili kierunek swojej kariery i nie do końca wiedzieli w którą stronę pchnąć zespół.Tak też się dzieje z kapelami,które osiągnęły już wszystko!Pozostaje w takim układzie wejść jeszcze raz w tą samą rzekę w którą przysłowiowo się nie wchodzi.No więc zespół postanowił,że producentem "Backspacer" będzie Brendan O' Brien ten sam człowiek,który wyprodukował "Vs".Amerykanie lubią kiedy legenda ożywa,a ich ukochane kapele wracają to formy.
      Recenzje płyty same w tonie superlatywnym,więc powinniśmy się cieszyć nawet jeśli nie czujemy na niej ducha klasyków "Alive" czy "Jeremy".Inne czasy,rzeczywistość.Era hymnów odeszła już jakiś czas temu..."Backspacer" to album,który po porażkach ostatnich wydawnictw ma szanse na to by ludzie przypomnieli sobie o Pearl Jam.Nie wiem czy do tego potrzebne są przeboje,ale trzeba przyznać,że połowa płyty broni się.Dziwnym trafem druga część płyty o wiele lepsza od początku.Pierwsze cztery kompozycje rozkręcają album i nadają tempo.Jednak wszystko co mnie kręci w tym zespole zaczyna się od delikatnej pieśni "Just Breathe".Potem "Amongst The Waves" i mamy jedną z najlepszych rzeczy na płycie.Kurcze nawet ośmielę się napisać,że czuć klimat początku lat 90-tych!"Unthought Knows"-środek płyty zaskakująco bardzo dobry!Eddie w świetnej formie!"Speed Of Sound"-tytuł na zawsze kojarzyć będzie się z inny zespołem,ale to dobra piosenka,która zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem."Force Of Nature"-przebojowy,szybko wchodzi.To również jedna z wyróżniających się piosenek z płyty.No i delikatny "The End" w atmosferze akustycznej kończy ten dość krótki album....
      W tej muzyce słychać,że wybór Obamy na prezydenta uwolnił Eddiego od ciemniejszej strony jego duszy.I ja ciesze się,że kilku artystów przestanie pisać piosenek wymierzonych w Busha i rzeczywistość amerykańską,która mentalnie chyba się podnosi.To taka myśl na koniec...
      "Backspacer",to niezły album!Czy "aż" czy "tylko" odpowiedzcie sobie w zgodzie z własnym sumieniem muzycznym:)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 września 2009 09:57

Autorzy

Kanał informacyjny