Subiektywne Recenzje

  • czwartek, 23 września 2010
    • Paula Cole - "Ithaca" (2010)




      1.The Hard Way
      2.Waiting On A Miracle
      3.Music  In Me
      4.Elegy
      5.Come On Inside
      6.P.R.E.N.U.P
      7.Violet Eyes
      8.Somethin' I've Gotta Say
      9.Sex
      10.Lifetimes
      11.Zinnias and Dahlias

      Pierwszy dzień jesieni.Piękny,słoneczny,kolorowy,choć liście jeszcze tysiącami nie bombardują ziemi.W takich okolicznościach przyrody z wielką radością sięgnąłem po nowy album Pauli Cole-"Ithaca".
      W 2007 roku Paula powróciła albumem "Courage",aż po ośmiu latach przerwy.Na nowy album czekaliśmy niespełna trzy.Nie ukrywam tego,że właściwie uwielbiam ją głównie za album "This Fire" z roku 1996.Od tego czasu minęło już sporo czasu i mam świadomość,że ta artystka dla wielu nic nie znaczy.Ot miła Pani w średnim wieku,która wyśpiewuje swe życie.Artystka jak ich wiele na świecie,ktoś by rzekł.A jednak ma coś w sobie,że pamiętam o Niej!I mam nadzieję,że nie tylko ja...
      Jak sama artystka mawia,każda jej płyta to kawałek jej życia.Takim kobietom ufam.Szczere teksty o życiu kobiety,którą targają skrajne emocje.A kiedy muzycznie wszystko się zgadza,to jestem wtedy w siódmym niebie.Album otwiera przejmująca,wymowna pieśń "The Hard Way".Wielce satysfakcjonująca,piękna i zadziorna chwilami!Partia fortepianu odgrywa tu największą rolę,a kiedy przechodzi w łagodne rejony delikatnie wyśpiewane przez Paulę,to robi się ciepło.Tego oczekiwałem!"Waiting On A Miracle",to już takie lekkie smooth-jazzowe granie.Ładne."Music In Me" gra przebojowo."Elegy" natomiast,to przejmująca ballada na fortepian.I z każdej niemal pieśni dowiadujemy się co raz więcej o życiu Pauli Cole."Come On Inside Me",to dla mnie kolejny przebój.Niby łatwo wpadający w ucho refren,ale kurcze takiego popowego grania mógłbym słuchać cały czas!Piękna piosenka!W następnym kawałku skrzeczą jakieś ptaki,gra banjo jakieś.Dziwny utwór."Violet Eyes",to już znowu dreszcze.Takich na jakie czekam kiedy słucham płyt takich kobiet jak Paula.I nawet skrzypce grają w tym kawałku."Something I've Gotta Say",to znowu subiektywny mój przebój!"Sex" natomiast znowu zabiera nas w rejony takiego kołyszącego smoothnego,zmysłowego grania.Jak pięknie!Mój ulubiony po pierwszych przesłuchaniach.Pod koniec tej płyty jest dość melancholijny klimat.Ale wszak nadchodzi jesień,czas takiego głębszego zastanowienia nad życiem.Przy tej muzyce śmiało można rozmyślać...
      Piękna płyta.Zdecydowanie na jesienne dni.I to takie słoneczne i zarazem deszczowe.Ja do tej płyty wracać będę często...


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 września 2010 11:31
  • wtorek, 21 września 2010
    • Skunk Anansie - "Wonderlustre" (2010)




      1.God Loves Only You
      2.My Ugly Boy
      3.Over The Love
      4.Talk Too Much
      5.The Sweetest Thing
      6.It Doesn't Matter
      7.You're Too Expensive
      8.My Love Will Fall
      9.You Saved Me
      10.Feeling The Itch
      11.You Can't Always Do What You Like
      12.I Will Stay But You Should Leave

      Nie spotkałem jeszcze nikogo,komu by nie podobała się ta płyta.Zachęcony zachwytami sam sięgnąłem po "Wonderlustre".
      Skunk Anansie jest jednym z wielu zespołów,którzy odnosząc sukcesy w latach 90-tych,w nowej dekadzie nie przetrwali próby czasu.Trochę to uproszczona teoria,ale poniekąd prawdziwa.Skin solowo nie radziła sobie przecież za dobrze.I teraz w sumie nikt nie jest w stanie przewidzieć dokąd zaprowadzi ich ta nowa płyta.Nawet jeśli jest aż tak dobra jak mawiają znawcy.Czasy się jednak zmieniły,a młodziaki mają już swoich nowych idoli.A dawni fani Skunk Anansie również dojrzeli i pewnie słuchają innej muzyki.Choć na nowym krążku Skunk Anansie już nie jest aż tak zadziornie i surowo jak na płytach sprzed dekady.Wszystko jest świetnie poukładane,żeby było miłe dla ucha dla każdego rodzaju odbiorcy.Jedno jest jednak niezaprzeczalne.Piosenki są naprawdę świetne!"God Loves Only You" już na wstępie daje sygnał,że zespół przygotował na ten album wyjątkowe rzeczy.To jedna z pereł tej płyty.Singlowy "My Ugly Boy" pewnie kilka lat temu grano by w radio i byłby przebojem.Dziś jest po prostu świetną wizytówką "Wonderlustre".Uwielbiam takie riffy!W "Over The Love" chyba wszyscy słyszą U2 czy Coldplay.Po pierwszym przesłuchaniu zostaje dużo w głowie,więc przebojów tu co nie miara!"You're To Expensive" skoczny i funkowy!"It Doesn't Matter" brzmi trochę jak Arctic Monkeys!"Talk Too Much" natomiast,to chyba póki co moja ulubiona kompozycja.Najpierw hipnotyczna zwrotka,a potem chwytliwy refren.Kojarzy mi się to z naszym Hey'em.To świadczy o światowej klasie naszego rodzimego zespołu!"You Saved Me",to ballada.Na pewno spodoba się wszystkim.Mnie trochę mniej,ale nie czepiam się.Nigdy nie lubiłem ballad w wykonaniu Skin."You Can't Alway Do What You Like" znowu brzmi trochę jak U2.Oj chcieliby mieć taką kompozycję na pewno:)
      Wielce to satysfakcjonująca płyta!Bardzo wypośrodkowana,wręcz taka muzycznie dyplomatyczna!Bez radykalizmu i zbędnych fajerwerków.Po prostu solidne kompozycje do których chce się wracać i wracać.Wierni fani będą na pewno urzeczeni.Nowi słuchacze będą żałować,że nie trafili na ten zespół wcześniej.Takie własnie piękne jest muzyczne życie:)


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 września 2010 10:17
  • środa, 01 września 2010
    • Gemma Hayes - "The Hollow Of Morning" (2008)




      1.This Is What You Do
      2.Out Of Our Hands
      3.January 14th
      4.Home
      5.In Over My Head
      6.Chasing Dragons
      7.Don't Forget
      8.Sad Ol Song
      9.At Constant Speed
      10.Under A Canopy

      Gemma od miesiąca jest moją faworytką w kategorii damskiej.Słucham jej płyt z nieopisaną satysfakcją.Oglądam ją w sieci z nieokiełznanym uczuciem podziwu nad jej kobiecością.W dodatku kiedy przychodzi chwila uświadomienia,że tej jesieni ukaże się jej czwarty album jestem w siódmym niebie.Dziś pochylę się na chwilę nad jej ostatnią długogrającą płytą:"The Hollow Of The Morning".
      Gemma urodziła się w 1977 roku w Irlandii.Jedna z ośmiorga dzieci Hayes'ów już od samego dzieciństwa przejawiała talent muzyczny odziedziczony głównie po ojcu,który grywał w lokalnym zespole na klawiszach...Dziś na koncie ma trzy świetne albumy,nominację do prestiżowej nagrody Mercury Prize.Może jeszcze nie otarła się o taki prawdziwy sukces komercyjny,ale czy Ona sama sobie tego życzy?
      Uwielbiam początek tej płyty.Pierwsze pięć nagrań zwala z nóg.Od delikatnego,lekko snującego się "This Is What You Do".Przez cudowny,energetyczny,przebojowy "Out Of Our Hand",który gdzieś w połowie swymi klawiszami rozrywa mnie na pół.Kończąc na "Home" w którym niesamowitą rolę odgrywa sam początek oraz na przejmującym "In Over My Head".Potem nieszkodliwe średnie "Chasing Dragons" i obiecujący "Don't Forget",ale już "Sad Ol Song" na samą gitarę akustyczną i zadumane klawisze w tle sprawia,że dreszcze znowu wędrują po karku."At Constant Speed" zaczyna się delikatnie i tajemniczo.Po dwóch minutach się rozpędza,ale nie nabiera prędkości!Dopiero w ostatniej minucie pojawiają się takie epilogowe klawisze.Cudownie!Piosenka trwa 6 minut!Zamykająca trwa natomiast zaledwie dwie i pół.Instrumentalne,najpiękniejsze 2 minuty ostatnich lat dla mnie!!!Gitara akustyczna,smutne klawisze...
      Pierwsze dwie płyty Gemmy kocham za poszczególne nagrania.Ten album kocham za całokształt!I ta nurtująca mnie myśl:dlaczego trafiłem na Nią dopiero teraz!Nie będę się usprawiedliwiał,że lepiej późno niż wcale.To nie działa w stosunku do takich aniołów jak Gemma;)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      środa, 01 września 2010 10:30

Autorzy

Kanał informacyjny