Subiektywne Recenzje

  • poniedziałek, 30 września 2013
    • Edyta Bartosiewicz - "Renovatio" (2013)

       

       

      1.Pętla

      2.Renovatio

      3.Rozbitkowie

      4.Italiano

      5.Zbłąkany Anioł

      6.Niewinność

      7.Cień

      8.Madame Bijou

      9.Ryszard

      10.Żołnierzyk

      11.Orkiestra Tamtych Dni

      12.Upaść By Wstać

      13.Tam Dokąd Zmierzasz (Chwila)

       

      Nie będzie nic z przesady jeśli powiem, że czekałem na ten album od momentu powstania Subiektywnej Płytoteki. Niejednokrotnie, a nawet cyklicznie próbowałem tutaj zaczarować los, by dokuczliwa pustka po wrażliwości Edyty Bartosiewicz w końcu zapełniła się. Wyjątkowość tego roku nabiera coraz bardziej wyrazistych kolorów z każdym kolejnym przesłuchaniem "Renovatio". Co możesz więc uczynić? Możesz teleportować się i sprawdzić jakim człowiekiem byłeś dziesięć lat temu. Możesz również nie bacząc na nasze uzależnienie od liczb czasu, wsłuchać się w melodię wypływającą wprost z serca artystki i po prostu zrozumieć. 

      Ogromnie się cieszę, że jest "Niewinność". Ogromnie zaspokaja mnie "Pętla". Usatysfakcjonowany jestem tytułowym "Renovatio" oraz "Italiano". "Cień" olśniewa, odziera i pozostawia. Szczególnie w tym magicznym momencie od 3:12 ...

      Trzymam kciuki za przyszłość. Tyle ode mnie. Nie pozabijajcie się. 


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 września 2013 10:21
  • sobota, 28 września 2013
    • Tuatara - "Cinemathique" (2001)

       

       

      1.The Melting Sun

      2.Love Is A Calculated Risk

      3.Pimpin' For The Muse

      4.Tumbleweeds

      5.A Thin Gray Pickpocket

      6.Action Thriller

      7.Falling Pianos

      8.The Hangover

      9.In The Passing Lane

      10.Walking In A Dead Man's Shoes

      11. Farewell To The Hero

       

      Nie uraczę raczej strachem spoglądając judaszem. Pękł pęk słów - kluczy nieużywanych. Okno na świat bez parapetu na którym do bólu można odcisnąć łokcie. Strącone doniczki, fikusy, paprocie.

       

      Tuatara, to niezwykle intrygujący projekt muzyczny w którym swój niemały udział bierze niejaki Peter Buck. Jednocześnie muszę przyznać, że ich ostatnie trzy wydawnictwa umknęły moje uwadze, a były to albumy wydane jeszcze w poprzedniej dekadzie. Za to pierwsze trzy albumy - Breaking The Ethers", "Trading With The Enemy" i właśnie "Cinemathique" cyklicznie wdzierają się w moją przestrzeń muzyczną i  za każdym razem intrygują w ten sam sposób. Mnóstwo zwinnych bębnów, dęciaków i dziwadeł. Wszystko uszyte na miarę soundtracka niby-jazzowego do jakiegoś niskobudżetowego thrillera. Karmię się Tuatarą każdej jesieni. Tego roku, to już szesnasta.

       

      Ps: Jak już wspominałem w przestrzeni niebieskiej, pierwszy tok myślenia zatrzymał dylemat formy słowa : "pękł" czy "pęknął". Ostały się więc cztery zdania i niech istnieją.

      Pomyślności.

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      sobota, 28 września 2013 11:03
  • wtorek, 17 września 2013
    • Placebo - "Loud Like Love" (2013)

       

       

      1.Loud Like Love

      2.Scene Of The Crime

      3.Too Many Friends

      4.Hold On To Me

      5.Rob The Bank

      6.A Million Little Peaces

      7.Exit Wounds

      8.Purify

      9.Begin The End

      10.Bosco

       

      Oddychaj i uwierz, że Placebo wygrali bitwę o słońce czy to się komuś podoba czy nie! Znowu mam ochotę śpiewać pełną piersią z Brianem, choć czasem wydaje głos zdecydowanie za wysoko, co czasami mnie irytuje. No i przez gardło jakoś nie może mi przejść wers : "my computer thinks I'm gay" (haha). Uściślijmy. Od "A Million Little Peaces" do ostatniego "Bosco" czuję się nieskrępowanie bosko. "Exit Wounds" eksploduje kiedy trzeba. "Purify" z prędkością światła zabiera w czasy, kiedy Molko czarował tą charakterystyczną, swoistą manierą śpiewania. "A Million Little Peaces" w swej skromnej szacie rozrywa mnie na milion, małych części.  Wreszcie jest "Begin The End". Coś co jest dowodem i powodem.

      Tyle ode mnie. Nie pozabijajcie się. 

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 września 2013 08:33

Autorzy

Kanał informacyjny