Subiektywne Recenzje

  • sobota, 16 stycznia 2016
    • David Bowie - "Blackstar" (2016)

       

       

      1.Blackstar

      2.'Tis a Pity She Was a Whore

      3.Lazarus

      4.Sue (Or In a Season Of Crime)

      5.Girl Loves Me

      6.Dollar Days

      7.I Can't Give Everything Away

       

      Wieść o nowym albumie była dla mnie zaskoczeniem, bo myślałem, że "The Next Day" było pożegnaniem artysty z fanami i muzyką. Nie zdążyłem rozpakować "Blackstar", a David Bowie już nie żył. 

      Nie słuchałem jego płyt. Nie mam ani jednej w swej kolekcji. Kiedy moja świadomość muzyczna osiągała poziom raczkowania po prostu był. Jak The Beatles, Queen czy Michael Jackson. Kiedy zaśpiewał z Placebo "Without You I'm Nothing" dla wielu osób młodszego pokolenia stał się po prostu widzialny w tamtym czasie. Dziś mamy ponad 30 lat i pewnie wielu z nas sięgnie po jego dyskografię po raz pierwszy.

      "Spójrz tutaj, jestem w niebie. Noszę blizny, które nie mogą być widziane. Przeżywam tragedię, nikt mi jej nie odbierze. Wszyscy mnie teraz znają..." . Świadomość umierania niczym pocztówka zza światów. Pocztówka bez uśmiechu. Gorzka. Smutna. Przeraża mnie "Lazarus"! Zachwyca "Dollar Days". Nie mogę słuchać tego albumu. Przynajmniej teraz. 

       Wolałbym żeby za życia artysty ludzie zachwycali się zawartością i wartością "Blackstar". Zamierzam się nie złościć na ułomność ludzką. Dwa dni niczym lata świetlne. Niech to będzie płyta roku nawet dla tych, którzy nie mieli dobrych odczuć zanim David Bowie zużywał ostatnie pokłady powietrza na tej planecie.

      Spoczywaj w spokoju, David.

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      sobota, 16 stycznia 2016 12:06
  • niedziela, 03 stycznia 2016
    • happy new year from the future

       

      Zaczął się 2016 rok, a zarazem 9 rok istnienia tego miejsca. Sam nie wiem dlaczego jeszcze tutaj piszę. Jednocześnie zapewniam, że to pytanie nieretoryczne nie ma nic wspólnego z rozterkami blogerów o chwilowej słabości. Z pewnością natomiast moją słabością od niedawna jest przekonanie, że najwspanialsza muzyka już powstała i to dość dawno. Przychodzi taki czas, że zaczynasz darzyć sympatią wszystkie 100 piosenek z Trójkowego Topu Wszech-Czasów. Dociera do ciebie nagle, że lubisz kolejne 900. W końcu uzmysławiasz sobie, że to może już nie jest Subiektywna Płytoteka. Niemniej jednak ani jedna nuta nie zabrzmi nigdy 1 stycznia w Trójce z moich ostatnich dziesięciu płyt roku!

      Jutro Michael Stipe obchodzić będzie 56 urodziny.

      Pewnie posłucham kilka płyt R.E.M. Kiedy startował Top Wszech-Czasów ten zespół był naprawdę popularny. Jako nastolatek czułem w tej muzyce jakąś ponadczasową moc. Nie inaczej było z Guns N' Roses, Pearl Jam czy Nirvaną. Dziś zachwycając się nową muzyką po prostu już tego nie czuję. Dziś zachwyt jest chwilowy. Dziś również nie ma zbyt wielu autorytetów, by ten zachwyt był po prostu szanowany. Dziś sam dla siebie możesz być wszystkim. W tym roku mam potrzebę  odkrywania na nowo płyt Led Zeppelin, Genesis, Queen, The Beatles, Deep Purple, Pink Floyd, U2. Tylko tyle i aż tyle.

      No dobra. Czekam aż potwierdzą się plotki o Guns N' Roses. Czekam na nowy album Hey, Snow Patrol. Jest jeszcze brodaty Pan z kolczykiem w nosie, który wpadł na pomysł założenia instagrama. On może również oprzytomnieć ;)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 stycznia 2016 17:43
  • środa, 23 grudnia 2015
    • Sufjan Stevens - "Carrie & Lowell" (2015)

       

       

      1.Death With Dignity

      2.Should Have Known Better

      3.All Of Me Wants All Of You

      4.Drawn To The Blood

      5.Eugene

      6.Eugene

      7.Fourth Of July

      8.The Only Thing

      9.Carrie & Lowell

      10.John My Beloved

      11.No Shade In The Shadow Of The Cross

      12.Blue Bucket Of Gold

       

      Mam łatwiej. Łatwiej mi powiedzieć, że to moja płyta roku bez zbędnego dialogu z kimkolwiek, kto nie doświadczył jakiejkolwiek straty. Łatwiej mi ocenić miejsce w którym znajduje się obecnie czterdziestoletni Sufjan, bez zbędnej analizy jego wcześniejszych dokonań. Łatwiej jest zrozumieć chęć posiadania jakichkolwiek wspomnień z kimkolwiek, jeśli się je posiada i pielęgnuje. W końcu łatwiej jest żyć, próbując wymazać kilka drobiazgów dręczących sumienie niż szukać po omacku życia, którego tak naprawdę nie poczuło się na skórze. Mam łatwiej. Łatwiej mi sobie wyobrazić Sufjana  na kolejnej płycie, prowadzącego dialog z własnym duchem.

      Jeśli ten album wyda ci się nudny, zwróć szczególną uwagę na treść. Jeśli nadal wyda ci się to zawracaniem głowy, to masz pewność, że się nie mylisz. Dla siebie samego możesz być wszystkim. 

      Śnieg nie pada w grudniu tego roku. Czuję, że mój organizm popada w lekkie zakłopotanie takim stanem rzeczy. Grudzień jest po to, by raz w roku przemroziło porządnie dupę.

       Jeśli to ostatni wpis na tym blogu jaki kiedykolwiek się pojawi, to życzę Radosnych Świąt Bożego Narodzenia.


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      danielkaszuba
      Czas publikacji:
      środa, 23 grudnia 2015 13:52

Autorzy

Kanał informacyjny